felietony

Inne oblicze drukarkowego świata

Inne oblicze drukarkowego świata

Mniej lub bardziej zaawansowane urządzenia, nadające fizyczną formę wszelkim plikom tekstowym czy graficznym, często postrzegamy tylko jako nudny sprzęt biurowy. Nic bardziej mylnego! Z drukarkami wiąże się wiele naprawdę ciekawych historii.

Inne oblicze drukarkowego świata

Drukarkowe nowości nie wzbudzają tyle emocji, co premiery smartfonów, konsol lub dedykowanych do nich gier. Obecne od lat w naszym otoczeniu atramentówki i laserówki traktujemy raczej po macoszemu, sądząc że nie ma w nich krzty polotu. To zdecydowanie błędne założenie. Jeśli przyjrzymy się im głębiej, odkryjemy kilka ciekawostek.

Jabłko nadgryzione francuskim fontem

Zacznijmy od czcionek. Każdy lubi się nimi bawić formatując tekst. Właściwie wszystkie mają własnego autora. Fonty same w sobie trudno podpisać, dlatego ich nazwy pochodzą zazwyczaj od nazwisk twórców. Garamond – jedna z najpopularniejszych czcionek, ma za sobą długą historię. Stworzył ją człowiek uważany za pioniera tradycji typograficznej – Claude Garamond. Francuski typograf żył oraz tworzył na przełomie XV i XVI wieku. Jego sztandarowe dzieło mocno wpłynęło również na historię XX wieku, bowiem w 1984 roku sięgnęło po nie Apple. Słynne motto „Think different” zapisano właśnie za pomocą fontu legendarnego typografa. Ciekawe, co Garamond i Jobs zdziałaliby razem, gdyby dane im było się jednak spotkać?

Inne oblicze drukarkowego świata

 

Czego nie mówi producent

Drukarkę kupujemy zazwyczaj raz na kilka lat. W późniejszych okresach eksploatacji należy jedynie zadbać o regularne wymiany tuszu lub tonera. Producenci doskonale zdają sobie z tego sprawę – a co się z tym wiąże – na każdym kroku zachęcają nas do zakupu oryginalnych materiałów. Dobrego słowa o zamiennikach nikt od nich nie usłyszy. Trudno dziwić się wielkim koncernom, że sięgają po wszelkie sposoby, aby dostarczać także własne pojemnik z tuszem czy tonery. To biznes bardziej intratny niż sprzedaż samych drukarek. Powielane wciąż frazy o złym wpływie zamienników można jednak włożyć między bajki.
– Używanie dobrych jakościowo zamienników nie ma złego wpływu na pracę drukarki czy poziom drukowanych treści. – mówi Piotr Broniewicz, specjalista z DrTusz.pl. – Jako DrTusz, od wielu lat produkujemy tusze i tonery. Dzięki zebranym doświadczeniom oraz opiniom naszych klientów możemy z całą pewnością stwierdzić, że alternatywne wkłady są bezpiecznie. Ponadto, mają taką samą wydajność jak oryginalne materiały. Niepodważalnym atutem zamienników jest także ich niższa cena.

Intensywna rozgrzewka

Laserówki, przed rozpoczęciem druku, potrzebują kilku sekund na rozgrzanie. W ciągu zaledwie paru chwil grzałka, będąca elementem zespołu grzewczego, osiąga temperaturę 205°C!

– Wysoka temperatura jest potrzebna do utrwalenia drukowanych treści. – wyjaśnia Wojciech Bombrych, serwisant w DrTusz.pl.– Naniesiony na kartkę toner scala się z papierem w momencie, gdy arkusz papieru przechodzi pomiędzy wałkiem grzejnym a wałkiem dociskowym.

Warto podkreślić, że wartość 205°C ponad dwukrotnie przewyższa temperaturę wrzenia! Uzyskanie takiego poziomu ciepła nie byłoby możliwe bez sporego poboru energii. Drukarka, podczas swojej pracy, potrzebuje jej trzykrotnie więcej niż domowy pecet! Apetyt laserówki nie przekłada się jednak na wysokość rachunków za prąd. Proces druku zajmuje zazwyczaj kilka sekund. Ponadto, drukarki nie pracują przez 24 godziny na dobę. W erze dbania o środowisko praktycznie wszystkie koncerny sięgają po energooszczędne technologie. Chronią one zarówno środowisko, jak też finanse użytkownika.

Laserowe plamy

Skoro jesteśmy już przy materiałach eksploatacyjnych, to warto pamiętać, że proszek z tonera w kontakcie z tkaniną może pozostawiać po sobie zabrudzenia. Jeśli na naszej koszulce czy swetrze pojawi się plama, nie wolno zapierać jej ciepłą wodą! Drobiny, które są zawarte w każdym wkładzie laserowym, lubią wyższe temperatury. Rozpuścić je i utrwalić na tkaninie może nawet niewinny dotyk opuszkami palców. Jak zatem wyjść z kłopotliwej sytuacji? Najlepszym i jednocześni najprostszym wyjściem będzie pranie zabrudzonej części garderoby w letniej wodzie.

Kolorowa nawałnica

30 milionów mikrokropel tuszu. W przybliżeniu właśnie tyle cząstek pigmentu, podczas drukowania atramentówką, uderza o papier w ciągu zaledwie jednej sekundy. Ta wyjątkowa nawałnica różni się jednak od powszechnego zjawiska atmosferycznego. W trakcie procesu nanoszenia treści krople nie rozbryzgują się o arkusz, lecz układają się w tekst czy grafikę. Podróż z wnętrza wkładu na arkusz nie należy jednak do prostych. Krople są wręcz wystrzeliwane przez kanaliki o średnicy trzykrotnie mniejszej niż średnica ludzkiego włosa. Właśnie te miniaturowe otwory potrafią sprawić przykrą niespodziankę osobom, które rzadko korzystają ze swojej atramentówki. Dłuższy pit-stop w użytkowaniu urządzenia może skutkować zaschnięciem zawartości wkładów. Jak uniknąć tej sytuacji? Sposób jest niezwykle prosty. Przynajmniej raz na kilka dni należy coś wydrukować. Jeśli problem już się pojawił, nie należy wpadać w panikę. W wielu przypadkach udrożnienie dyszy, za pomocą oprogramowania dostarczonego przez producenta, definitywnie załatwi sprawę.

Steve Jobs, polityka produktowa wielkich koncernów czy plamy powstające w wyniku niewłaściwego obchodzenia się z tonerem to wierzchołek góry lodowej drukarkowego świata.
Historia tych urządzeń pełna jest również innych mało znanych faktów i ciekawostek. Warto je odkryć, bo są ważną częścią technologicznej ewolucji.

Inne oblicze drukarkowego świata

Tekst został przygotowany przez internetowy sklep z tuszami i tonerami – DrTusz.pl

Zapisz

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o