Historia z życia wzięta

Alicja i jej początki samodzielnego życia w Warszawie. Czy udźwignie ciężar samotności?

Historia młodej kobiety wkraczającej dopiero w dorosłe, samodzielne życie, które jak dotąd jej nie oszczędzało. Czy będzie w stanie stawić czoła przeszłości? Czy wyciągnęła z niej jakieś wnioski?

Alicja była 22-letnią studentką fizjoterapii. W jej domu rodzinnym nigdy nie było kolorowo. Ojciec wysoko postawiony urzędnik, z zamiłowania damski bokser i alkoholik. Matka nauczycielka historii, która przez wiele lat musiała znosić poniewierane przez swojego męża. W środku tego wszystkiego Alicja, która zraz po śmierci ojca postanowiła przeprowadzić się do Warszawy i zacząć nowe, lepsze życie. Zaczęła studia na wymarzonym kierunku fizjoterapii i zamieszkała z koleżanką w skromnym mieszkaniu w samym centrum miasta. Życie bez domowej przemocy w końcu nabrało smaku i kolorów. Mimo, iż mama Alicji w końcu odetchnęła i zaczęła spać spokojnie, samotne mieszkanie wcale nie było jej na rękę i za każdym razem kiedy telefonowała do córki, poruszała temat wspólnego zamieszkania w Warszawie.

Mimo wielkiej miłości między kobietami i zażyłości, Alicja woli prowadzić samodzielne i swobodne życie bez matki przy boku. Podczas ostatniej rozmowy znów doszło do kłótni, tym razem Alicja nie wytrzymała i rzucając słuchawką wybiegła z mieszkania.

Udała się tam gdzie zawsze chodzi gdy coś ją trapi – na dach swojego 12 piętrowego bloku.

Usiadła na murku i zaczęła rozmyślać… Nie zdołała nawet zauważyć, że nie jest tam sama. Tuż obok niej siedział – równie mocno zasmucony mężczyzna. Po dobrych kilku minutach w końcu dowiedzieli się o swojej obecności. Tak oto narodziła nowa znajomość między obojgiem, jak się okazało sąsiadów z tego samego bloku. Karol, bo tak miał na imię, również był fizjoterapeutą. Zatem tematów do rozmów nie brakowało, a znajomość z minuty na minutę nabierała rumieńców.

Karol jest 3 lata starszy od Alicji co jej odpowiadało. Oboje byli tak zajęci rozmową, ze stracili poczucie czasu, a dobiegała już północ. W końcu Karol spojrzał na zegarek i zaproponował Alicji herbatę u siebie w mieszkaniu. Alicja nie zastanawiając się długo przystała na propozycję Karola. Oboje wiedzieli, że herbata to tylko pretekst, a wszystko zmierza w zupełnie innym kierunku.

Następnego dnia Alicja obudziła się w łóżku Karola z potężnym kacem moralnym, gdyż to był jej pierwszy raz, kiedy poszła do łóżka z nowo poznanym facetem. Jednak od dłuższego czasu nie miała nikogo i potrzebowała chociaż chwili bliskości mężczyzny. W ten sposób chciała wypełnić samotność, która towarzyszyła jej od pierwszych dni w Warszawie. Zapewne nie spodziewała się jak sytuacja rozwinie się dalej. Karol obudził się cały w skowronkach i jak gdyby nigdy nic przygotował Alicji śniadanie do łóżka przy którym odbyli poważną rozmowę. Karol chciał, aby nie byłą to tylko jednorazowa przygoda i chciała kontynuować znajomość. Alicja nie wniosła sprzeciwu, bo w głębi sercu bardzo tego chciała.

Mijały dni i tygodnie… Alicja pomieszkując u swojego chłopaka, poznawała go coraz bardziej. Czuli się szczęśliwi, a miłość kwitła. Wszystko szło w dobrym kierunku, aż do feralnego wieczora. Pewnego dnia, gdy Alicja poszła wziąć prysznic, Karol sięgnął po jej telefon i zacząć ją sprawdzać. Mimo, iż Alicja nie miała nic do ukrycia, po wyjściu z łazienki przeżyła najgorszą chwilę w swoim życiu. Karol widząc wiadomość od kolegi ze studiów Alicji wpadł w szał, a gdy ta wyszła z łazienki, rzucił się na nią, po czym zaczął dusić i krzyczeć. Alicja bała się o swoje życie. Nie miała szans się wytłumaczyć, ani nawet uwolnić. Karol w końcu odpuścił. Zapadła przeszywająca cicha. Karol zaczynał już żałować tego co zrobił, Alicja z kolei sparaliżowana strachem nie mogła wydusić słowa. Karol rzucił jej się do nóg i zaczął przepraszać. Jednak na darmo. Alicji przypomniały się wszystkie chwile z dzieciństwa kiedy to ojciec znęcał się nad matką i nauczoną przeszłością nie chciała być ja jej własna matka. Nie chciała tego znosić. Chciała być wreszcie szczęśliwa. Natychmiast wybiegła z mieszkania, zamknęła drzwi i wykasowała numer telefonu Karola. Spakowała rzeczy i biegiem ruszyła do taksówki, która miała zawieźć ją na dworzec. Tam kupiła bilet do matki i spędzając kilka dni w domu rodzinnym przeanalizowała jeszcze raz propozycję matki…

W drodze powrotnej oprócz walizki, towarzyszyła Alicji jej matka – również z walizką.

 

One Response

  1. Tak to jest, że czasem uczymy się na błędach rodziców i ich nie powtarzamy. Nauczeni doświadczeniem rodziców, chcemy dla siebie lepszego życia. A czasem niestety wpadamy w te same pułapki. Bohaterka tej opowieści na szczęście miała siłę, by zerwać kontakt z psychopatą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *