Historia z życia wzięta

Ona jest niebezpieczna.

Ona jest niebezpieczna- historia o sąsiadce, która podpalała mieszkania.

Ona jest niebezpieczna.

Nasza kamienica przy ulicy Puławskiej liczy prawie wiek. Mieszkam tu z mężem Marianem i bliźniakami- Dominikiem i Sebastianem. Dwa lata temu do kawalerki wprowadziła się Maria. Ten lokal przydzieliło jej miasto. Wtedy zaczęły nas prześladować tajemnicze pożary. W ciągu trzech dni płomienie trawiły budynek aż cztery razy. Najpierw ktoś podłożył ogień pod zaparkowany na parterze motorower inwalidzki jednego z lokatorów.

– Jest mnóstwo dymu na klatce schodowej! Co się dzieje?!- alarmował zdenerwowany mąż.

Potwornie się bałam. Otworzyłam okno, bo w mieszkaniu nie dało się oddychać. Ratownicy dotarli na czas i ugasili pożar.

– Byliśmy o krok od katastrofy. Przecież całe wnętrze kamienicy jest drewniane- przeżywał sąsiad Stanisław.

Już następnego dnia mięliśmy powtórkę horroru.

– Ludzie, ratujcie się! Znów się pali!- krzyczeli sąsiedzi.

Wybiegliśmy przed budynek w tym, co mięliśmy na sobie. Tliło się poddasze. Ogień ugasili strażacy.

– To nie może być przypadek. Ktoś celowo chce nas spalić- powtarzali sąsiedzi.

Kilkanaście godzin później ktoś podpalił drzwi od mieszkania lokatorki z pierwszego piętra. Ogień odciął nam drogę ucieczki. Na szczęście pożar udało się ugasić. Mieszkania ocalały. Znalazł się świadek, który widział, kto podkładał ogień. Podpalaczem okazała się nasza sąsiadka- pani Marysia. To był dla nas szok. Sprawą zajęła się policja. Podpalaczka stanęła przed sądem i zapadł wyrok- dwa lata pozbawienia wolności. We wrześniu 2012 roku Maria trafiła do aresztu. Przy okazji wyszło na jaw, że to nie był jej pierwszy wyrok za podpalenia.

Przez dwa lata zdążyliśmy zapomnieć o traumie.

– Wiesz kogo widziałem na klatce schodowej?- taką o to nowinę przekazał mi mąż. To było w październiku ubiegłego roku. Do kamienicy powrócił strach. Nie śpimy po nocach, mamy nocne dyżury.

– Tak się nie da dłużej żyć!- stwierdziliśmy.

W jarosławskim Urzędzie Miasta zaczęliśmy dopominać się o przesiedlenie uciążliwej starszej Pani.

– Niebezpieczna lokatorka powinna mieszkać w lokalu, w którym nie będzie zagrażać innym- tłumaczyliśmy urzędnikom. Pani Maria otrzymała dwie propozycje zamiany mieszkania. Wstępnie się zgodziła, ale potem zmieniła zdanie. Ostatnio dostała wypowiedzenie najmu lokalu, bo nie płaci czynszu. Wkrótce otrzyma też pismo z prośbą o dobrowolne opuszczenie lokalu mieszkalnego.

Jeżeli to nie poskutkuje, zarządca budynku zamierza wystąpić do sądu o eksmisję Pani Marii. Odetchniemy z ulgą dopiero wtedy, kiedy ona się wyprowadzi z naszej kamienicy na ulicy Puławskiej.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o