felietony Historia z życia wzięta

Pożyczyła parę marnych groszy i nie oddała – oto w jaki sposób można zabić wieloletnią przyjaźń.

Historia dwóch przyjaciółek, które wiele razem przeszły, były sobie bardzo bliskie w doli i niedoli, zawsze się wspierały. O tym jak zakończyła się ta wieloletnia przyjaźń z jednego, pozornie małego, powodu.

Monika – mężatka z długoletnim stażem. Jest z Mariuszem od szkoły średniej, czyli jakieś 20 lat. Nie mają dzieci, bo „jakoś tak wyszło”. Może jeszcze mają szansę, nie bardzo się tym przejmują. Wiedzie im się nie najgorzej, oboje mają dobrze płatną pracę, którą w dodatku lubią. Stać ich na tzw. normalne życie: porządne wakacje raz w roku, kino, dobre ciuchy, uprawianie sportu. Monika jest pogodną osobą, otwartą na ludzi i pomoc im, jest tolerancyjna, stara się nie oceniać i wiele rozumie – sama przecież nie jedno przeszła.

Magda – samotna matka. Miała kiedyś poważnego partnera. Tak o nim myślała, że to „poważny partner”. Okazało się jednak inaczej. Z Arkiem dobrze się bawili, imprezowali, jeździli na wycieczki. Mimo tej całej zabawy czuła, że może na niego liczyć w każdej sytuacji, że nawet jeżeli pojawią się problemy, to będzie mogła na niego liczyć, że razem poradzą sobie ze wszystkim. Gdy zaszła w ciążę owe problemy właśnie się pojawiły i niestety nie było tak jak Magda to sobie wyobrażała. Skończyło się na tym, że została sama z maleńką Basią bez jakiegokolwiek zabezpieczenia. Pracę miała, ale na zlecenie, a wynagrodzenia kokosami nazwać nie można było.

Dziewczyny znały się od szkoły średniej, siedziały razem w ławce. Nie jedno razem przeszły, wspólne imprezy, opłakiwanie nieudanych związków, wagary, pierwsze popalanie papierosów… Wszystko razem, były nierozłączne jako nastolatki, jak i później w dorosłym życiu. Wspierały się, żaliły sobie nawzajem na niesprawiedliwe życie i problemy w związku. Razem się śmiały i płakały. I tak miało być już zawsze.

Gdy Magdzie posypało się trochę życie, tym bardziej potrzebowała wsparcia przyjaciółki. I zawsze je dostawała. Mariusz nawet załatwił Magdzie dodatkową pracę w firmie, w której pracował. Miała to szczęście, że pracę mogła wykonywać zdalnie z domu kiedy Basia już spała. Dziewczyna oczywiście była bardzo wdzięczna i starała się odpłacić przyjaciołom jak tylko mogła. Z resztą oni nie oczekiwali Bóg wie jakiej wdzięczności. Robili to, bo już tacy byli – mogli pomóc, więc pomagali. Mariusz robił to przede wszystkim przez wzgląd na żonę.

Raz Magdzie zabrakło 400 zł na rachunki i czynsz, a przecież jeszcze przeżyć jakoś trzeba było. Zwróciła się o pożyczkę do Moniki, mówiąc, że to tylko na chwilę, na tydzień maksymalnie. Monika bez słowa pożyczyła przyjaciółce pieniądze, to nie majątek, przeżyją przez chwilę z Mariuszem, mimo, że ostatnio mają sporo wydatków związanych z remontem mieszkania. „Jak na tydzień, to OK” – zgodził się Mariusz.

Minął tydzień, o którym była mowa, przyszedł więc czas na to, żeby Magda oddała Monice pożyczone pieniądze. Jednakże dziewczyna zamilkła. Minęło jeszcze parę dni i Monika zaniepokoiła się. Zaczęła się zastanawiać co się takiego wydarzyło, że przyjaciółka, nie dość, że nie oddaje jej pieniędzy, to w ogóle się nie odzywa. Mariusz już zaczął przypominać żonie, że pieniądze by im się przydały, bo trzeba zapłacić za zamówione materiały. Nie był to dobry moment na to, by zapomnieć o pożyczce.

Monika próbowała się dodzwonić do przyjaciółki, jednak bez skutku. Napisała w końcu wiadomość z pytaniem co się dzieje, czy Magda odda jest pieniądze, bo są jej potrzebne. Odpowiedzi nie otrzymała. Mogłaby przypuszczać, że coś złego spotkało Magdę, jednak na Facebooku co jakiś czas pojawiały się nowe wesołe posty dziewczyny. Raz nawet widziała ją na osiedlu, ta jednak szybko uciekła z pola widzenia.

Magda była strasznie rozżalona, bo o co tu chodzi? To przecież tylko pieniądze, niewarte takich poświęceń. Rozumiała, że Magda może mieć problem ze zwrotem pożyczki, ale żeby tak zamilknąć i się ukrywać? Napisała ponownie wiadomość. Wyjaśniła w niej co myśli na temat takiego zachowania. Napisała, że jeżeli Magda ma problem, to niech przynajmniej powie, kiedy będzie mogła oddać pieniądze, jeżeli nie teraz. Zaproponowała nawet spłatę w ratach. Nie doczekała się odpowiedzi.

Teraz to już była naprawdę wściekła. Jak ta Magda może zachowywać się w ten sposób?! Czy ta przyjaźń i wszystko co razem przeszły nic dla niej nie znaczy? Czy te marne cztery stówy są warte tego wszystkiego? Magda mogła przynajmniej napisać, że nie odda jej pieniędzy, bo nie ma. Przynajmniej byłoby wszystko jasne. Już chciała wysłać do niej kolejnego smsa, wyrzucić wszystko z siebie. Nie miała to być sympatyczna wiadomość. Nie zrobiła tego jednak. Ochłonęła i jeszcze raz spróbowała załatwić tę sprawę łagodnie. Już nie chodziło o pieniądze, tylko o wyjaśnienie sprawy i odzyskanie przyjaciółki. Mimo wszystko tęskniła za nią.

Napisała, że jeżeli Magda nie może jej oddać pieniędzy, to niech jej o tym powie i wszystko będzie w porządku, że wszystko rozumie, chce tylko porozmawiać i żeby wszystko było jak dawniej. Nie chciała przeżywać już takich katuszy z powodu pieniędzy i to wcale nie takich wielkich – dokładnie wyjaśniła przyjaciółce swoje stanowisko w tej sprawie.

No i znowu nic…

Monika dość źle to znosiła. Mariusz natomiast tłumaczył żonie, żeby już się tym nie przejmowała, że to wszystko nie jest tego warte. Trochę złościł się na nią, że jest taka naiwna i nadal wychodzi Magdzie naprzeciw. Przecież to właśnie ona powinna starać się teraz o tę przyjaźń. W końcu uznali oboje, że najwidoczniej dla Magdy ta znajomość nie miała tak dużej wartości jak dla Moniki. Pozwoliła na to, żeby przez pieniądze, głupie 400 zł, cała wspólna przeszłość straciła na znaczeniu.

„Nie to nie” – pomyślała Monika i wyrzuciła Magdę ze znajomych na Facebooku. Już nie miała potrzeby w żaden sposób uczestniczyć w życiu byłej przyjaciółki i obserwować co się u niej dzieje.

Do Moniki dochodziły różne wieści na temat Magdy: a to, że ma nowego chłopaka, albo że Basia idzie do przedszkola, że Monika ma fajną pracę… Jednak już nie bardzo ją to obchodziło.

Od czasu do czasu gdzieś ją widywała z daleka. Raz spotkały się nawet twarzą w twarz. Wymieniły nieśmiałe „cześć”, po czym Monika zapytała o co chodzi z ta całą sytuacją. Magda, nieco skruszona, odpowiedziała tylko, że głupia sprawa… I tyle, nic nie wytłumaczyła.

Dziewczyny czasem przebywały w jednym miejscu, w tym samym czasie, miały wspólnych znajomych. Czasem nawiązywały jakąś rozmowę, jednak to już nie było to.

Nie spotykają się już, nie plotkują przy kawie, nie żalą się sobie. Wszystko przepadło.

Monika nadal nie może uwierzyć, że tak się to wszystko skończyło. Durna kasa popsuła coś tak dla niej ważnego i już nic nie mogła z tym zrobić.

2 Responses

  1. Dużo jest takich historii. Ludzie się od siebie oddalają, tak bywa. Najgorsze i najsmutniejsze jest jednak to, że czasem to się dzieje przez jakąś głupotę, przez zaniedbanie, dumę, i inne tego typu sprawy.

  2. Dobre, dobre! Jakbym czytała o mnie i mojej “przyjaciółce”. Tylko z tą różnicą, że ja na nią niestety nie mogę patrzeć :-/ Nie pojmuję, dlaczego w taki sposób “pozbyła” się mnie. Głupota przestraszna! No cóż… Żyje się dalej 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *