felietony Historia z życia wzięta

Życie w „tradycyjnej” śląskiej rodzinie – bajka o księżniczce i rycerzu w lśniącej zbroi czy koszmar?

Kasia jest żoną górnika. Jak wiele śląskich żon nie pracuje, zajmuje się domem, dba o dzieci i męża. Zawsze pragnęła prawdziwej rodziny, gdyż jej rodzeństwo i ona sama za dziecka tego nie doświadczyli.

Kasia mieszka na Śląsku wraz z mężem i trójką dzieci. Mąż pracuje na kopalni, Kasia zajmuje się domem, dziećmi, dba o to, żeby mąż miał ciepły obiad podany do stołu gdy wraca z pracy. Nie pracuje zawodowo, nigdy nie pracowała. Właściwie to zawsze marzyła tylko o tym, żeby mieć rodzinę, którą mogłaby się zająć.

Historia Kasi nie jest skomplikowana. Dziewczyna wychowała się w domu dziecka, gdyż jej mama byłą alkoholiczką, ojciec z resztą nie lepszy. Odebrano im piątkę dzieci, z których Kasia była najstarsza. Dwóm dziewczynkom i dwóm chłopcom udało się znaleźć nowy dom. Nie od razu co prawda, ale jednak. Kasia natomiast mieszkała w domu dziecka do swoich osiemnastych urodzin.

Gdy uzyskała pełnoletność, zamieszkała z dwiema koleżankami  w mieszkaniu po części opłacanym przez dom dziecka. Dziewczyny miały szansę się usamodzielnić.

Arka poznała na dyskotece. Fajny był z niego chłopak. Postawił jej drinka, zatańczyli parę kawałków. Spotkali się parę razy. A to zabrał ją do kina, a to na spacer, czy na romantyczną kolację. Dziewczyna szybko się zakochała. Tego właśnie zawsze bardzo chciała, żeby ktoś ją kochał, żeby ktoś o nią zadbał. Żeby ktoś zapełnił tę pustkę w jej sercu, którą spowodowali jej rodzice i okrutna rzeczywistość jej dalszego życia.

Teraz Kasia i Arek mieszkają wraz z dziećmi u rodziców Arka. Mają w końcu dość pokaźny dom. Teściowie okazali Kasi dużo serca, poznawszy jej historię. Teść to spokojny starszy pan, emerytowany górnik. Niewiele mówi, nie wtrąca się do niczego, rzadko wyraża swoje zdanie. Kiedyś było inaczej, teraz jednak już nie musi się awanturować. Żona w końcu pojęła na czym polega małżeństwo i szczęśliwy związek. Najważniejsze, żeby miał ciepły posiłek i zimne piwko wieczorem przed telewizorem. Już się w życiu napracował, teraz trzeba mu tylko odpoczynku i świętego spokoju.

Teściowa to kobieta, która całe życie przepychała się łokciami, by zdobyć to, co było najważniejsze dla jej rodziny w trudnych czasach. Sporo przeszła, to ona stała godzinami w kolejkach, gdy    trudno było cokolwiek dostać. To było jej zadanie, mąż przecież ciężko pracował w kopalni.

Pewnego dnia Arek nie wrócił po pracy do domu. Był piątek. Kasia dzwoniła do niego, odebrał telefon, powiedział, że poszedł z chłopakami na piwo, ale już wraca do domu. Później kontakt się urwał. Kasia strasznie się martwiła, już zaczynała panikować, obdzwaniać znajomych, chciała dzwonić na policję. Teściowa ją uspokajała, podobno rozmawiała z Arkiem, wszystko było w porządku.

Wrócił w niedzielę późnym popołudniem. Kasia zrobiła mu awanturę. Pożałowała tego, on odpowiedział jej ciężką amunicją. Bo przecież ciężko pracuje, bo wszystko na jego głowie, bo ona siedzi w domu jak księżniczka i nic nie robi, nie musi się martwić o ich utrzymanie… No tak, Kasia przecież nic nie ma, nie może nawet na siebie zarobić. Wszystko zawdzięcza Arkowi i jego rodzinie. Chciała mieć prawdziwy dom i dzięki nim go ma.

Teściowa dołożyła swoje trzy grosze, bo przecież Arek ciężko pracuj, jest zestresowany, dużo nasi na barkach, musi się czasem wyszaleć z kolegami. A co robi, to niech Kasia nie wnika – czasem po prostu lepiej nie wiedzieć. Chłop to chłop i tak to już jest.

Kasia z kolei rzadko wychodzi z koleżankami. Już się przekonała, że jej się to nie opłaci. Jeżeli już zdarzy jej się wyjść, to musi później wysłuchiwać, że zaniedbuje dzieci, że nie wypada mężatce „szlajać się” wieczorami.

Z czasem przywykła do takiego stanu rzeczy. Cierpiała w duchu, ale uznała, że może tak właśnie wygląda życie w normalnej rodzinie, której przecież tak bardzo chciała. Zdawała sobie sprawę, że jest całkowicie uzależniona od męża. Nawet nie bardzo miała się komu pożalić. No co powie koleżankom? Że jej bajka okazała się wcale nie taka piękna? Że jej książę w lśniącej zbroi, to wcale nie taki książę? Że życie w rodzinie to koszmar? Z resztą koleżanki pewnie mają podobnie, o czym tu więc rozmawiać… Były żonami górników.

Postanowiła więc wszystko dzielnie znosić, w końcu życie to nie bajka. Ma dzieci, którymi przysięgła zająć się najlepiej jak potrafi. Ona nie miała dobrego dzieciństwa, za to jej pociechy będą miały wszystko, czego dziecko potrzebuje.

Właściwie czasem nie było wcale tak źle. Arek nieraz zostawiając jej pieniądze na zakupy, dokładał parę złotych, żeby Kasia mogła sobie coś kupić, pójść do fryzjera, czy kosmetyczki. W takich chwilach dziewczyna była pełna pozytywnych myśli, uważała nawet, że tak naprawdę to ma szczęście. No, krzywda jej się nie dzieje, ma wszystko czego potrzebuje, głodna nie chodzi, a i ma za co ładnie się ubrać. Co prawda Arkowi często zdarzają się weekendowe melanże, czasem też potrafi się awanturować o to na przykład, że Kasia zrobiła mu nie takie kanapki do pracy… Ale generalnie wszystko jest w porządku. Kocha ją i dzieci i to jest najważniejsze.

I tak żyje sobie Kasia w tej tradycyjnej śląskiej rodzinie. Raz jest lepiej, a raz gorzej. Życie! Tego przecież zawsze chciała. Żeby ktoś ją kochał, dbał o nią… Chciała być szczęśliwa.

Ale czy to nie jest złudne szczęście? Czy Kasia nie jest… niewolnicą?

One Response

  1. Osoba, która wychowała się w domu dziecka na pewno marzy o szczęśliwej i kochającej się rodzinie. Tak bardzo chce być kochana, że gdy tylko znajdzie kogoś odpowiedniego pragnie założyć rodzine. Potrafi znieść różne rzeczy, aby tylko dzieci miały prawdziwą rodzinę. Nawet z cenę bycia kopciuszkiem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *