Informacje Sport z kraju ze świata

Kto będzie najlepszym skoczkiem w Pjongczang?

Igrzyska olimpijskie są szczególnie pasjonujące dla polskich fanów skoków narciarskich. Nasi skoczkowie wydają się być w świetnej formie. Kto oprócz nich może powalczyć o medale?

 

Tegoroczne zmagania olimpijskie właśnie się zaczynają. Dyscyplin sportowych, które mają swoje zawody na igrzyskach jest sporo, ale Polacy szczególne nadzieje wiążą ze skokami narciarskimi. Na medal liczymy zarówno na skoczni normalnej, jak i dużej oraz w konkursie drużynowym. Jakie są nasze realne szanse na medale w skokach narciarskich i kto oprócz Polaków ma szansę zostać królem skoczni?

Polskie szanse

Trener Stefan Horngacher postanowił zabrać do Korei pięciu skoczków: Kamila Stocha, Dawida Kubackiego, Macieja Kota, Stefana Hulę oraz Piotra Żyłę. Po seriach treningowych zdecydował, że to właśnie ten ostatni nie wystąpi w konkursie na skoczni normalnej. Trener zastrzegł jednak, że niewykluczone, iż w następnych konkursach skład będzie nieco inny. Wszystko zależy od tego, jak nasi reprezentanci będą spisywali się na treningach. Kto spośród polskich skoczków ma największe szanse na medal? Z pewnością Kamil Stoch, który na obu skoczniach będzie bronił złotego medalu, choć jak sam twierdzi, nie musi już niczego nikomu udowadniać. Stoch wydaje się być w doskonałej formie, a przy tym jest już bardzo doświadczonym i silnym psychicznie zawodnikiem. Jego spokój i mobilizację podziwia wielu innych skoczków oraz trenerów. Kamilowi zdarzają się czasami drobne wpadki, ale wszyscy liczymy na to, że wszelkie problemy zostawi gdzieś za sobą. Oczywiście nie możemy zapominać o pozostałych naszych skoczkach. W świetnej formie jest także Dawid Kubacki, który na treningach oraz w kwalifikacjach pojawiał się na podium, podobnie zresztą jak Kamil Stoch. Kubacki skacze powtarzalnie, a co najważniejsze, w ostatnim czasie bardzo poprawił technikę. Niespodziankę może nam również sprawić Stefan Hula, który wyraźnie przeżywa rozkwit kariery. Wiele osób spisywało już go na straty, tymczasem zawodnik ma właśnie życiowy sezon. A co z Maciejem Kotem? Rok temu wygrał przedolimpijską próbę na obiekcie normalnym, ale wydaje się, że ten sezon jest słabszy niż poprzedni w jego wykonaniu. Kot jest jednak bardzo ambitnym zawodnikiem i z pewnością będzie próbował powalczyć o najwyższe lokaty. Piotr Żyła także nie powiedział jeszcze ostatnie słowa i na skoczni dużej może chcieć się zrehabilitować. Poza tym wszyscy z niecierpliwością czekają na konkurs drużynowy i po cichu liczą nawet na złoty medal. Cztery lata temu minimalnie przegraliśmy podium, ale teraz jesteśmy jeszcze mocniejsi. Najbardziej zagrozić mogą nam Niemcy i Norwegia, choć do walki włączy się zapewne także Słowenia.

Inni faworyci

Oczywiście Polacy to nie jedyni faworyci tegorocznych igrzysk. Już na początku sezonu media spekulowały o wielkich szansach na medale Richarda Freitaga. Niemiec rzeczywiście jest w tym sezonie w świetnej formie, aczkolwiek na tych najważniejszych zawodach nie zawsze wszystko układa się po jego myśli. Czy wynika to z ciążącej na nim presji? A może po prostu ma pecha? Na pierwszych treningach w Pjongczang nie radził sobie najlepiej, ale ostatnie jego skoki były już na naprawdę wysokim poziomie, można zatem spodziewać się dobrych występów. Jeszcze większe szanse wydaje się mieć Andreas Wellinger, który doskonale spisywał się na treningach, a także wygrał kwalifikacje na skoczni normalnej. Jest to jednak bardzo młody zawodnik i wszystko zależy od tego, czy psychicznie wytrzyma olimpijską presję. Broni nie składa także Norwegia. Forfang, Johansson i Tande nie wszystkie treningi zakończyli na wysokich pozycjach, ale teoretycznie każdy z nich ma szansę na medal.

Weterani

A co ze słynnymi weteranami? Spośród nich największe szanse na dobry wynik ma słynny Simon Ammann, który dwa razy był dwukrotnym złotym medalistą. Drugi taki wyczyn udał mu się po ośmiu latach, a teraz znów mija osiem lat i wiele osób twierdzi, iż sytuacja znów może się powtórzyć. Nie wydaje się to jednak bardzo prawdopodobne. Ammann z pewnością może uplasować się w pierwszej dziesiątce, ale już o najlepszą trójkę będzie bardzo ciężko. Jest w całkiem dobrej formie, lecz wiele punktów traci przez lądowanie, bowiem sędziowie nie dają się już nabrać na telemark. Kolejnym weteranem jest Noriaki Kasai, który właśnie stał się rekordzistą, gdyż są to jego ósme igrzyska. Cztery lata temu Kasai zdobył srebrny medal na skoczni dużej oraz brązowy w drużynie, mając ponad 40 lat! Była to wielka sensacja, ponieważ wcześniej wiele osób żartowało sobie, że na igrzyska przypadnie szczyt jego formy, zbytnio w to nie wierząc. Niestety, obecnie jest w bardzo przeciętnej dyspozycji i jego szanse medalowe są niewielkie. Weteranem można także nazwać Janne Ahonena, który z niniejszego grona jest w najsłabszej formie i nie wiadomo nawet czy zakwalifikuje się do najlepszej trzydziestki konkursu. W pewnym sensie takim zawodnikiem jest również Gregor Schlierenzauer. On także odnosił wielkie sukcesy, ale nigdy nie zdobył indywidualnego złota na igrzyskach. Powrócił do skakania po przerwie, ale jego skoki znacznie odbiegają od tych, które dawniej mogliśmy oglądać, toteż kibice raczej nie oczekują szczególnie dobrych wyników w Pjongczang.

Zawsze mocni?

Istnieje pewne grono zawodników, którzy wypracowali już sobie pewną sportową renomę, mają doświadczenie, mniejsze lub większe sukcesy i mówi się, że w każdej chwili mogą wskoczyć na podium. Takim skoczkiem jest chociażby Stefan Kraft. W obecnym sezonie nie jest w optymalnej formie, ale ma za sobą kilka udanych występów, a na trenigach w Pjongczang potrafił oddać dobre skoki. Poza tym rok temu wygrał tu na skoczni dużej. Jeszcze większe szanse na sprawienie niespodzianki ma Michael Hayboeck, który prezentuje się tu całkiem dobrze i wyraźnie zgłasza chęć zdobycia medalu. Nie jest on tak utytułowany jak Stefan Kraft, ale ma dość stabilną formę i jest mocnym punktem austriackiej drużyny. Nie można także zapomnieć o Peterze Prevcu, którego nie wszystkie skoki w Pjongczang były udane, ale zawodnik ten potrafi zmobilizować się i wykorzystać swoje doświadczenie.

Przy odrobinie szczęścia polscy skoczkowie mogą zdominować tegoroczne igrzyska olimpijskie. Jesteśmy w stanie zdobywać nawet po dwa medale w każdym konkursie indywidualnym oraz stanąć na podium w rozgrywkach drużynowych. Nie zapominajmy jednak o Niemcach oraz Norwegach. Andreas Wellinger wyrasta na jednego z głównych faworytów. Poza tym niespodziankę zawsze może sprawić jakiś skoczek będący nieco w cieniu tych najlepszych. Skoki narciarskie to nieprzewidywalna dyscyplina, wystarczy trochę wiatru i już wszystko może potoczyć się zupełnie inaczej niż by się przewidywało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *