felietony

Mówi się o Himalaistach, o nich wiedzą nieliczni. Szerpowie: zagadkowi tubylcy – przewodnicy.

W obliczu dramatycznych wydarzeń na Nanga Parbat i ambitnej polskiej zimowej wyprawy na K2, oczy opinii publicznej zwróciły się na tematykę niebezpiecznego sportu, jakim jest himalaizm. Niewielu jednak wie, że duży udział w tych wyprawach biorą Szerpowie – tybetański lud zamieszkujący Himalaje.

 

Naród Szerpów

Szerpowie to populacja licząca około 120 tysięcy ludzi, w większości są wyznawcami tybetańskiej odmiany buddyzmu. Zamieszkują oni domy zbudowane zazwyczaj na wysokości od 3 do 6 tysięcy metrów n.p.m., położone wzdłuż rzeki Dudh Kosi (dudh – mleko; kosi – rzeka). Są to piętrowe, kamienne budynki z oborą na dole, Szerpowie są bowiem hodowcami jaków. Jednak to nie z tego zajęcia są najbardziej znani – dzięki swym silnym organizmom, przyzwyczajonym do bytowania na dużych wysokościach (jest to od wieków stałe środowisko Szerpów), szerpowscy mężczyźni są często tragarzami oraz przewodnikami wypraw w Himalaje – wnoszą sprzęt, rozbijają namioty, gotują, pomagają zmieniać butle z tlenem i prawidłowo wpinać się w linę poręczową podczas ataku na szczyt. Poza tym Szerpowie prowadzą w Himalajach knajpki i hoteliki.

Niepokonani górale

Szerpowie, mając perfekcyjnie zaadaptowane organizmy, pomagają adeptom wspinaczki dotrzeć na szczyt. Dotyczy to głównie osób słabiej przygotowanych – prawdziwi himalaiści przyjeżdżają w Himalaje gotowi kondycyjnie, po długich latach doświadczeń w niższych górach, np. Alpach bądź Andach, po przetrenowaniu różnorakich sytuacji awaryjnych, jak wycofywanie się podczas złej pogody, niespodziewany nocleg w jamie śnieżnej. Popularność wspinaczki od wielu lat przybrała jednak wymiar komercyjny i zwłaszcza na Mount Everest próbują wejść osoby znacznie bardziej początkujące. Everest to wprawdzie najwyższy szczyt ziemi (8848 metrów n.p.m.), jednak trudności wejścia na szczyt są relatywnie małe. Pomoc słabszym – oczywiście za pieniądze – jest właśnie zajęciem Szerpów. Zdarza się, że Szerpowie wręcz wciągają na szczyt swoich podopiecznych, a następnie sprowadzają ich bezpiecznie w doliny. Wiąże się to z tym, że przewodnicy za osiągniecie wymarzonego wierzchołka otrzymują od turystów znaczącą premię.

Ci niepokonani górale biją rekordy, o których zdobyciu Europejczycy mogą na razie tylko pomarzyć. Dwóch z nich, Lhakpa Tenzing i Phurba Tashi, zdobyli Mount Everest aż 21 razy.

Sekret siły Szerpów

Na czym polega sekret Szerpów? Badania wykazały, że dzięki pięciu genom, które u Szerpów wyglądają inaczej, niż u większości z nas, ich krew jest nieco rzadsza, może więc płynąć szybciej, bez zbędnych oporów przez naczynia krwionośne. Jest to – od strony biologicznej – przystosowanie tych wytrzymałych górali do życia na większych wysokościach.

Tragedia w 2014 roku

Niestety, nawet te predyspozycje nie zapobiegają wszystkim niebezpieczeństwom. 18 kwietnia 2014 roku miał miejsce jeden z najcięższych wypadków na Mount Everest – od lodowca oderwała się ogromna bryła, która potoczyła się w dół z prędkością około 100 km/h, rozpadając się na mniejsze fragmenty i niszcząc wszystko wokół. Lawina zabiła 16 Szerpów. To wydarzenie postawiło pod znakiem zapytania dalszy udział górali w himalajskiej turystyce. Proceder ma jednak miejsce dalej – przewodnictwo jest bowiem najlepszym źródłem utrzymania Szerpów, zarabiają w ten sposób nawet do ośmiu razy więcej, niż przeciętny mieszkaniec Nepalu.

Bezcenna pomoc

Szerpowie byli zatrudniani już w pierwszych wysokogórskich wyprawach (przykładowo w 1953 roku przy wchodzeniu na Mount Everest wzięło udział aż 362 Szerpów), również dziś nie obędzie się bez nich prawie żadna ekspedycja. Ich stała aklimatyzacja do życia na dużych wysokościach jest dla Europejczyków po prostu bezcenna.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *