Informacje z kraju

Najnowsze doniesienia TOPR – w góry trzeba wychodzić z wyobraźnią! Kolejna akcja ratowników spowodowana bezmyślnością turystów!

Opisy sytuacji, do których przyzwyczajeni są już ratownicy górscy. Ostatnie akcje ratunkowe spowodowane bezmyślnością turystów i ich skrajną nieodpowiedzialnością

 

Najnowsze doniesienia TOPR – w góry trzeba wychodzić z wyobraźnią! Kolejna akcja ratowników spowodowana bezmyślnością turystów!

Niejednokrotnie w mediach słyszymy o akcjach organizowanych przez ratowników górskich, spowodowanych totalną bezmyślnością turystów. Chyba nie ma możliwości, aby wyjazdy TOPR wywołane głupotą mogły się w końcu skończyć. Góry w zimie są szczególnie niebezpieczne, o czym powinien każdy pamiętać. Niestety, do Polaków te apele chyba nie docierają, o czym znów usłyszeliśmy w miniony weekend.

W Tatrach obowiązuje III stopień zagrożenia lawinowego

W polskich górach mimo niezbyt srogiej zimy obowiązują trudne warunki pogodowe. Obecnie w Tatrach obowiązuje 3 stopień zagrożenia lawinowego w 5-stopniowej skali, a warunki są bardzo trudne. O zejście lawiny nie jest trudno, nawet na wydawałoby się prostych trasach. TOPR apeluje, by nie wychodzić w wyższe partie bez potrzeby, a turystów kieruje w doliny czy niskie, łatwo dostępne pasma. Na Kasprowym Wierchu zalega 2,5 metra śniegu, a do tego obecnie nad Polskę przybywa chłodny niż znad Skandynawii, w nocy w górach temperatura będzie spadała poniżej -10 stopni Celsjusza. Po górach mogą się poruszać jedynie doświadczone osoby.

Grupa mężczyzn wyszła w góry w jeansach i kibicowskich szalikach

Symbolem głupoty jest sytuacja, do której doszło w Tatrach w nocy z soboty na niedzielę. Ratownicy musieli wyruszyć na akcję na Kopę Kondracką, gdzie wyruszyła grupa mężczyzn ubrana między innymi w jeansy i kibicowskie szaliki zamiast profesjonalnego sprzętu. Nie posiadali ponadto latarek ani żadnego sprzętu lawinowego – o ich bezpieczne zejście musiał zadbać TOPR, a przecież tej sytuacji można było łatwo uniknąć, wystarczyło mierzyć siły na zamiary. Również w sobotę TOPR kilkukrotnie pomagał niedoświadczonym lub źle wyposażonym turystom mającym problemy z bezpiecznym zejściem z gór, szczególnie że gęsta mgła w górach ograniczała widoczność do zaledwie 5 metrów. Wybieranie się w góry w takich warunkach i to bez sprzętu jest bardzo nieodpowiedzialne i może bardzo szybko prowadzić do niebezpiecznego wychłodzenia.

Turyści utknęli pod Morskim okiem

Już słynna jest akcja świąteczna, podczas której jeszcze pod koniec grudnia 2017 roku grupa 45 osób utknęła pod Morskim Okiem, jednej z bezpieczniejszych tras w Tatrach. Wśród turystów znalazły się trzy rodziny z dziećmi, którym nie udało się powrócić z Morskiego Oka konnym zaprzęgiem, mimo iż zostali poinformowani, że ostatnie sanie odjeżdżają o godzinie 17:00. Kiedy dowiedzieli się, że żaden góral nie zabierze ich na dół, o swojej sytuacji zaalarmowali straż pożarną, policję, Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, a nawet wojewodę małopolskiego. Stali się popularni w sieci, a o ich głupocie wspomina się do chwili obecnej – na miejsce wysłano dwa policyjne patrole które asekurowały turystów, oświetlając im drogę. Oczywiście cały szlak musieli pokonać pieszo, co w całkowitej ciemności może okazało się dla nich nieprzyjemną lekcją. Bardzo podobna sytuacja zdarzyła się w grudniu 2016 roku, kiedy pod Morskim Okiem utknęło 80 osób, więc jak widać, Polacy bardzo słabo uczą się na własnych błędach.

Obowiązkowe ubezpieczenie w Tatrach to dobry pomysł?

Coraz częściej mówi się o wprowadzeniu dodatkowego ubezpieczenia, które turyści wychodzący w góry powinni pokrywać z własnej kieszeni. W końcu nawet zorganizowanie akcji ratunkowej pod Morskie Oko to koszt kilku tysięcy złotych, nie mówiąc już o sytuacjach wymagających użycia śmigłowca czy specjalistycznego sprzętu, jak na razie każdy wyjazd ratowników pokrywany jest z budżetu państwa. Bardzo wiele przypadków organizacji akcji ratunkowych to skrajna nieodpowiedzialność i głupota, za którą turyści nie ponoszą żadnych konsekwencji, chociaz pojawiały się plany, by musieli oni pokrywać wszelkie koszty. Wprowadzenie obowiązkowego ubezpieczenia sprawiłoby, że koszty organizacji akcji ratunkowych byłyby dla TOPR o wiele niższe, jednak jak wiadomo, turyści nie będą pozytywnie nastawieni do nowych opłat. Na Słowacji takie ubezpieczenie jest już od jakiegoś czasu obowiązkowe, a jego dzienny koszt to w przeliczeniu na polską walutę zaledwie 2 złote.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *