Connect with us

Published

on

W ostatni dość mroźny weekend nasza rodzima ekstraklasa rozegrała 24 serię spotkań. Legia pojechała na trudny krakowski teren, na spotkanie z tamtejszą Cracovią. Lech zmierzył się ze scyzorykami na wyjeździe. Poza tym do Białegostoku zawitała słabo ostatnio spisująca się Lechia. Oba kluby w poprzednich rozgrywkach były w ścisłej czołówce, a mistrzostwo oddały Legii w ostatniej kolejce. Jak przebiegała 24 kolejka? Zapraszam do lektury.

Do nudnego, bezbarwnego spotkania doszło w Lubinie, gdzie miejscowe Zagłębie podejmowało gdyńską Arkę. Zespół Mariusza Lewandowskiego nie potrafił sforsować obrony ekipy z Trójmiasta. Arkowcy osiągnęli swój cel – nie przegrali. Oba zespoły nie zdobyły więc jeszcze pełnej puli w 2018 roku. Stuprocentową okazję zmarnował Filip Starzyński. Do niedawna kontuzjowany pomocnik miedziowych nie trafił w bramkę z 10 metrów. Wcześniej do bramki trafił Guldan, ale asystujący mu Balić był na offsajdzie. Sędziemu pomógł VAR i to był najbardziej emocjonujący moment spotkania. Z boiska wiało nudą i chłodem. Emocji było za mało jak na mecz sąsiadów w tabeli walczących o czołową ósemkę. Leszek Ojrzyński ustawił zespół defensywnie i może być dumny ze swoich piłkarzy, bo zadanie zrealizowali perfekcyjnie.

W kolejnym spotkaniu do Białegostoku zawitała gdańska Lechia. Rok temu byłby to mecz o Mistrzostwo Polski. W obecnym sezonie Jaga kontynuuje dobre występy, ale Lechia ciągnie ostro w dół i praktycznie broni się przed spadkiem. Pomimo tego, był to najbardziej emocjonujący mecz tej kolejki. Dodatkowo piłkarzom towarzyszył siarczysty jedenastostopniowy mróz. O dziwo lepiej zaczęli goście. Milos Krasić wrzucił po aptekarsku piłkę do Marko Paixao, a ten bez problemu pokonał strzałem z głowy golkipera Jagiellonii. Ta sytuacja mocno pobudziła białostocczan, którzy do tego momentu mieli sytuacje do wyjścia na prowadzenie. Świetnie w bramce Lechii spisywał się Dusan Kuciak. Jagiellonia wzięła się ostro do roboty i cztery minuty później wyrównała. W olbrzymim zamieszaniu zimną krew zachował Piotr Wlazło. Do uznania gola sędzia użył jeszcze VAR. Sędzia jeszcze raz w pierwszej połowie meczu posiłkował się zapisem wideo, ale pomimo długiej analizy i wyraźnego zagrania Pawła Stolarskiego ręką, karnego nie podyktował. Przeszło 40 minut gry na mrozie dało się we znaki Gersonowi. Kiedy Romanczuk zagrywał długie podanie do Bezjaka, Brazylijczyk myślami był chyba w szatni i popijał gorącą herbatę. Sposób w jaki dał się ograć napastnikowi „Jagi” zakrawał o pomstę do nieba. Słoweniec ośmieszył obrońcę i dał swojej drużynie prowadzenie do przerwy. Odpoczynek w szatni nie pomógł gdańszczanom. Jagiellonia szybko zgasiła jakiekolwiek nadzieje Lechii na remis w Białymstoku. W 53 minucie bramkę zdobył Martin Pospisil. Była to trzecia bramka Czecha w tym roku. Gdańszczanie przez długi czas drugiej połowy nie mieli pomysłu na grę. Wynik spotkania ustanowił rezerwowy Karol Świderski. Jaga rozbiła Lechię 4:1. Białostoczanie objęli prowadzenie w piątek i czekali na sobotnią odpowiedź Legii.

W Niecieczy spotkały się dwa zespoły z dołu tabeli Lotto Ekstraklasy. Bruk-Bet Termalica podejmowała Sandecję Nowy Sącz. Mecz dla obydwu klubów był ważny i prestiżowy. Oba walczą o utrzymanie, dodatkowo bliskość siedzib klubów sprawia, że można było spotkanie potraktować jako derby. Zespół z Nowego Sącza ostatnią wygraną zanotował we wrześniu, właśnie przeciwko Bruk-Betowi. Niecieczanie nie wygrali od grudniowego starcia ze Śląskiem Wrocław, a trzy ostatnie spotkania przegrali, tracąc w każdym z meczów po trzy gole. Przed meczem Macieja Bartoszka na ławce Bruk-Betu zastąpił Jacek Zieliński. I w tym przypadku tradycji stało się zadość. Zieliński wygrał swój debiutancki mecz. Spotkanie było typowym meczem walki. Nie było finezji i bajecznych zagrań. Stało na dość przeciętnym poziomie. Dodatkowo mróz dawał się we znaki wszystkim. Goście mieli kilka klarownych sytuacji, ale najdogodniejsze zmarnował Kolew. W Termalice najbardziej widoczny był Martin Mikovič. Chciał on chyba się odwdzięczyć nowemu szkoleniowcowi za wystawienie w składzie, gdyż u Bartoszka nie dostawał zbyt wielu szans. Jedyna bramka padła w 80 minucie. Dośrodkował Szymon Pawłowski, do wrzutki doszedł Roman Gergel. Piłka po strzale głową Słowaka odbiła się od Adriana Basty i zatrzepotała w siatce. Michał Gliwa był w tym przypadku bez najmniejszych szans. Niecieczanie dowieźli prowadzenie do końcowego gwizdka, pomimo tego, że soczystym lecz niecelnym strzałem popisał się Tomasz Brzyski. Nad nowosądecczanami zawisły czarne chmury, gdyż spadli oni na same dno ligowej tabeli i drużyna Tomasza Moskala ma duże kłopoty. Sandecja nie wygrała od piętnastu spotkań.

W kolejnym spotkaniu Pogoń Szczecin podjęła Płocką Wisłę. W tym meczu zostały przerwane serie obydwu zespołów. Wisła przegrała po raz pierwszy od 26 listopada. Natomiast Pogoń doczekała się w końcu gola strzelonego przez napastnika. Udało się to po raz pierwszy od 21 października. Morten Rasmusen przerwał mało chwalebną serię portowców dając jednocześnie im zwycięstwo 2:1. Świetnym podaniem w tej sytuacji popisał się Adam Buksa. Duńczykowi zostało tylko wbić piłkę do bramki Wisły z bliskiej odległości. Zwycięstwo spowodowało, że Pogoń opuściła w końcu ostatnie miejsce w tabeli. Wcześniej prowadzenie portowcom dał Kamil Drygas po przypadkowym podaniu Jakuba Piotrowskiego, a po przerwie wyrównał Igor Łasicki. Mecz w Szczecinie nie był efektowny, ale liczył się wynik i został on osiągnięty. Relację z tego meczu można zakończyć słowami wykrzykiwanymi przez kibiców „Pogoń walcząca, Pogoń walcząca do końca!”.

W sobotę o 20:30 pod Wawelem zawitała Legia. Cracovia postawiła warszawianom trudne warunki. Prawie każdy stały fragment gry bity przez podopiecznych Michała Probierza stanowił gigantyczne zagrożenie pod bramką Malarza. Jednakże strzały krakowian były niecelne lub za lekkie i lądowały w koszyczku golkipera wojskowych. Cracovia miała przewagę w grze górną piłką, Legia zaś, gdy piłka podawana była po mocno oszronionej murawie stadionu przy ulicy Kałuży. Krakowianie nie wystraszyli się w ogóle Mistrza Polski, z którym przegrali, aż 9 ostatnich spotkań. Do przerwy świetnych okazji nie wykorzystali Hämäläinen i Niezgoda strzelając obok bramki. W sumie warszawiacy oddali w pierwszej połowie 9 strzałów, ale tylko jeden strzał debiutanta Marko Vesovicia był celny. Legioniści po prostu byli tragicznie nieskuteczni. Cracovia grała bardzo agresywnie w środku pola, nie pozwalając wojskowym na łatwe i kombinacyjne rozgrywanie piłki. W drugiej połowie lepiej grała Cracovia. Legia zaś gasła z minuty na minutę. W 54 minucie po doskonałym podaniu Covilo w sytuacji sam na sam z Malarzem znalazł się Piątek – strzelił w bramkarza Legii. Warszawiacy bili głową w mur obronny ustawiony przez trenera Probierza. Kiedy już Covilo popełnił jedyny błąd i stracił piłkę, to po podaniu Hämäläinena Sebastian Szymański był sam na sam z Peskoviciem. Strzelił celnie, piłka leciała do siatki, ale z linii bramkowej wybił ją Michał Helik zaliczając interwencję meczu. Tuż przed końcem spotkania legioniści jedyny raz wygrali walkę o piłkę w polu karnym Cracovii, ale po strzale Michała Pazdana piłka minęła bramkę Peskovicia o centymetry. Do końca meczu trwała walka, ale nikt nie wyprowadził decydującego ciosu. Zespoły podzieliły się punktami, a Legia straciła pozycję lidera.

W kolejnym spotkaniu w Gliwicach Piast spotkał się z Wisłą Kraków. Antybochaterem spotkania był Zoran Arsenić. Stoper wiślaków dostał czerwoną kartkę a tydzień wcześniej strzelił dwa gole w spotkaniu z Arką. Mecz stał na średnim poziomie. Piłkarze po meczu bardziej komentowali mróz 10 stopniowy i jaką długość miały rękawy w ich koszulkach niż swoje zagrania boiskowe. W tych ekstremalnych warunkach doskonale sobie radził Jakub Czerwiński. Środkowy obrońca Piasta wygarniał piłki graczom ofensywnym gości, blokował uderzenia, był też bliski zdobycia gola, ale w znakomitej sytuacji nie sięgnął piłki. Tak więc w tym mało ciekawym spotkaniu padł bezbramkowy remis.

W niedzielne wczesne popołudnie do stolicy Dolnego Śląska zawitał Górnik Zabrze. Rewelacyjny jesienią zespół ze śląska gorzej spisuje się na wiosnę. Zabrzanie w meczu ze Śląskiem liczyli na zwycięstwo, które przybliżyło by ich do prowadzącej dwójki. Górnicy szybko objęli prowadzenie. Po rzucie rożnym strzelał Igor Angulo, a piłkę do siatki dobił Michał Koj. Co prawda początkowo sędzia liniowy podniósł chorągiewkę wskazując na spalonego, ale weryfikacja VAR dała prowadzenie zabrzanom. Chwilę później mógł podwyższyć wynik  wślizgiem Damian Kądzior, ale piłka poleciała nad poprzeczką. Zabrzanie zdominowali rywali wyprowadzając co chwila groźne akcje. W 60 minucie Górnik zmarnował kolejną doskonałą okazję, gdy Szymon Żurkowski w sytuacji sam na sam huknął wysoko nad bramką. Jak wiadomo, niewykorzystane okazje lubią się mścić, ni z tego ni z owego zrobiło się 1-1. Po akcji dwójki rezerwowych, czyli dośrodkowaniu Sito Riery i strzale głową Arkadiusza Piecha, gospodarze doprowadzili do wyrównania. Świetnie spisywał się w bramce Jakub Słowik. To dzięki niemu głównie strzały Angulo i  starania Zabrzan spełzły na niczym. Mimo to, Górnik powinien wygrać ten mecz. Parę minut przed końcem meczu Igor Angulo wykonywał rzut karny, ale strzał Hiszpana został obroniony przez Jakuba Słowika. Słabiutki Śląsk podzielił się punktami z nieskutecznym Górnikiem. Wrocławianie mogą być zadowoleni z punktu, ale aby myśleć o dobrych wynikach w przyszłych spotkaniach muszą poprawić grę.

W ostatnim spotkaniu 24 kolejki swą wyjazdową niemoc próbował przełamać Lech Poznań w meczu z Koroną Kielce. Jednakże wygrali kielczanie, pomimo tego, że w 3 minucie doliczonego czasu gry Christian Gytkjaer wykonywał rzut karny. Niestety dla poznaniaków nie wykorzystał go. Opinia obserwatorów meczu była jednoznaczna. Gdyby ten gol padł było by to niesprawiedliwe, bo Lech grał po prostu marnie. W sumie to wielkopolanie mogą się cieszyć, że było tylko 1:0. Gracze kolejorza mogą dziękować za to Jasminowi Buriciowi. Lech przegrał już po raz 10 w tym sezonie na wyjeździe, a to trochę dużo jak na pretendenta do mistrzostwa. Trzeba przypomnieć, że wielkimi krokami zbliża się mecz z Legią, która będzie chciała się zrewanżować za porażkę 3-0 w Poznaniu. Korona mogła strzelić gola już na początku. Nika Kaczarawa zabawił się z obrońcami Lecha, przedryblował w polu karnym Vujadinovicia, Janickiegio i Gumnego, a potem zagrał piętą do Jacka Kiełba. Były gracz Wisły miał przysłowiową „patelnię”. Starał się efektownie strzelić nad rzucającym się Buriciem, ale bramkarz poznańskiego zespołu przytomnie wystawił rękę i fenomenalnie obronił uderzenie napastnika Korony, ratując gości. Gracze Korony byli częstymi gośćmi pod bramką Lecha. Nie przynosiło to żadnego efektu. Aktywny był Kaczarawa. Lechowi brakowało spokoju pod bramką Korony. Tu w grę wkradał się chaos, a sytuacje wynikały raczej z przypadku. Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie –  dalej rządzili kielczanie. W końcu na strzał na bramkę Buricia zdecydował się Goran Cvijanović, piłka odbiła się od Roberta Gumnego i kompletnie zmyliła bramkarza Lecha. Korona objęła prowadzenie i nie oddała go do końca pomimo wspomnianego wcześniej podyktowania rzutu karnego. Kielczanie wygrali zasłużenie, bo byli zespołem wyraźnie lepszym.

W tabeli prowadzi Jagiellonia 45 puntów, tyle samo oczek ma druga Legia. Trzeci jest Górnik, a czwarty Lech. Oba zespoły mają po pięć punktów mniej, niż liderujące zespoły. Tabelę zamykają Pogoń 23 punkty i Sandecja 22 punkty. Nad nimi znajduje się Paist i Bruk-Bet Termalica oraz Lechia. Zostało sześć kolejek do podziału na dwie grupy. Bardzo ciekawie zapowiada się rywalizacja miedzy Arką, a Zagłębiem. Zespoły zajmują odpowiednio ósme i dziewiąte miejsce. W następnej kolejce czeka nas bardzo ciekawy mecz w Warszawie, gdzie do wicelidera i Mistrza Polski zawita liderująca Jagiellonia. Poza tym ciekawie zapowiada się rywalizacja Wisły Kraków z dobrze spisującą się Koroną Kielce. Wiadomo, że w Warszawie ktoś straci punkty i to jest szansa na zmniejszenie 5 punktów przewagi dwójki prowadzącej. Spróbuje ją odrobić Lech w meczu u siebie ze Śląskiem i Górnik Zabrze, który będzie podejmował u siebie próbującą odbić się od dna Pogoń Szczecin. W pozostałych meczach spotkają się Wisła Płock z Cracovią Kraków, Lechia Gdańsk i Bruk-Bet Termalica, Sandecja i Zagłębie. W ostatnim meczu spotkają się Arka Gdynia i Piast Gliwice. Zapraszam do lektury 25 kolejki.

5 1 vote
Article Rating
Continue Reading
Click to comment
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Kołobrzeg

Modelarski Mistrz Polski znów w Kołobrzegu

Published

on

Modelarski Mistrz Polski znów w Kołobrzegu

Marcin Bielecki został Mistrzem Polski w standardach rakiet na wysokość lotu. Reprezentant pracowni modelarskiej RCK im. Z. Herberta w Kołobrzegu wywalczył ten ważny tytuł podczas Mistrzostwa Polski w modelarstwie Kosmicznym.
Zawody zrobiły się w dniach 24-27 września na lotnisku Lisie Kąty obok Grudziądza. To pewne z najważniejszych lokalnych wydarzeń modelarskich w bliskim świecie. Modelarze startowali tam w siedmiu dyscyplinach rakietowych zaś w walce wzięło udział kilkudziesięciu zawodników z wszelkiej Polski.

Modelarstwo kosmiczne to dziedzina modelarstwa lotniczego, która budzi się budową latających modeli rakiet, a innych pojazdów kosmicznych. Pojazdy takie są najczęściej napędzane silnikami rakietowymi na paliwo stałe.

0 0 votes
Article Rating
Continue Reading

Aktulności

Anna Hrycyk mistrzynią Polski

Published

on

Anna Hrycyk mistrzynią Polski

Kolejny ogromny sukces kołobrzeskiego sportu i marzenie jednej z zawodniczek spełniło się w ubiegły piątek, czyli 25 września podczas 52 Mistrzostw Polski U18. Tym razem złoto zdobyła biegaczka Anna Hrycyk, czyli zawodniczka KMKL Sztorm Kołobrzeg. Młoda mistrzyni wywalczyła sobie pierwsze miejsce w biegu na 3000 metrów.  Sukces jest tym bardziej wyjątkowy, ponieważ zawodniczka trenująca pod okiem trenera Kazimierza Żuromskiego jako jedyna uczestniczka ogólnokrajowych zawodów zdołała przełamać magiczną barierę 10 minut. Anna Hrycyk pokonała konkursowy dystans w czasie 9.59,93, co pozwoliło jej spokojnie zająć zaszczytne pierwsze miejsce. Warto również wspomnieć, że nasza młoda biegaczka nie dała najmniejszych szans wszystkim swoim rywalkom wyprzedzając je ze sporym zapasem czasowym. Zawodniczka, która zajęła drugie miejsca, czyli Patrycja Rębisz reprezentującą klub Victoria Racibórz pojawiła się na mecie dopiero 5 sekund później niż złota Anna Hrycyk. Serdecznie gratulujemy ogromnego sukcesu!

0 0 votes
Article Rating
Continue Reading

Aktulności

Sanepid poszukuje uczestników mszy

Published

on

Sanepid poszukuje uczestników mszy

Z dnia na dzień rośnie liczba osób zarażonych wirusem Covid-19 a każda kolejna doba niesie ze sobą kolejny niechlubny rekord liczby zarażonych. Niestety z naszych ustaleń wynika, że jedna z takich osób, u której potwierdzono dodatni wynik testu na koronawirusa w dniu 25.092020 (czyli w ubiegły piątek) brała udział w Mszy Świętej odprawianej z Bazylice Katedralnej pod wezwaniem. Wniebowzięcia NMP w Kołobrzegu. W związku z możliwością przeniesienia wirusa na innych uczestników mszy Państwowy Powiatowy Inspektorat Sanitarny prosi o jak najszybszy kontakt wszystkie osoby, które tego dnia brały udział we wspomnianej Mszy Świętej o godzinie 8:00. Zgłoszenia przyjmowane są jak zawsze przez Powiatową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną za pomocą stworzonego specjalnie na potrzeby pandemii całodobowego telefonu alarmowego. Numer pod który należy dzwonić to 694 493 755. Jednocześnie Państwowy Powiatowy Inspektorat Sanitarny prosi zarówno o zachowanie spokoju jak i niebagatelizowanie całej sytuacji.

0 0 votes
Article Rating
Continue Reading

Popularne

Copyright © 2021 ale24.pl