Polska

Sprawozdanie PIP w Sejmie. Pracodawcy na celowniku inspekcji pracy!

Umowy śmieciowe i brak wypłat w terminie- to według Państwowej Inspekcji Pracy najczęstsze przewinienia pracodawców wobec swoich pracowników. Wygląda na to, że wyzysk w Polsce kwitnie.

 

Państwowa Inspekcja Pracy ma ręce pełne roboty. Chodzi o nieprawidłowości, które mnożą się w zastraszającym tempie na polskim rynku pracy. To nie tylko łamanie praw pracowniczych, a więc krzywda osób pracujących, ale jak się okazuje także miliardowe straty dla budżetu państwa. Wyniki kontroli są alarmujące.

 

W Sejmie do informacji publicznej podano wyniki kontroli urzędników Państwowej Inspekcji Pracy. Dane są zatrważające, ale jakże wymowne. Niemal 87 tysięcy wykroczeń przeciwko prawom pracowniczym. Co może przyprawić o zawrót to liczba 6 miliardów złotych, czyli szacunkowe straty budżetu państwa, które wynikają z łamania praw pracowników w naszym kraju. Takie niepokojące dane wynikają z raportu Głównego Inspektora Pracy, który tym samym podsumował pracę swoich pracowników w 2015 roku. Aż 6 miliardowe straty budżetowe, jak się okazało wygenerowało zaledwie 71 pracodawców. Jak to możliwe? Aż strach pomyśleć, jakie mogą być straty budżetu, gdyby kontrolerzy podjęli inspekcję u wszystkich pracodawców w Polsce. Na ich szczęście nie do wszystkich inspektorzy dotarli, ale co się odwlecze…

 

5 głównych grzechów pracodawców

Kontrole wykazały, że pracodawcy mają powody do bicia się w pierś. Mimo, że mamy niski stan bezrobocia, to jednak właściciele firm popełniają kardynalne błędy wobec swoich podwładnych. Można powiedzieć, że najczęściej powtarza się 5 grzechów głównych popełnianych przez pracodawców wobec pracowników.

  1. unikanie zatrudnienia na podstawie umowy o pracę,
  2. bezprawne nadużywanie umów cywilnoprawnych,
  3. nieterminowe wypłacanie wynagrodzeń i innych świadczeń pracowniczych,
  4. nierzetelne rozliczanie czasu pracy,
  5. brak odpowiedniej dbałości o bezpieczne i higieniczne warunki pracy

 

Biorąc powyższe pod uwagę ocena niezadowalająca Romana Giedrojć, Głównego Inspektora Pracy.

Rok 2015 był pracowity dla inspektorów. Państwowa Inspekcja pracy bowiem przeprowadziła ponad 88 tys. kontroli. W związku z wykrytymi naruszeniami inspektorzy wydali ponad 7 tys. decyzji nakazujących wypłacenie wynagrodzenia. Wyegzekwowali również 207,5 mln zł należności ze stosunku pracy.

Skąd 6 miliardowe straty w budżecie państwa? Okazuje się, że z 12,5 miliona pracowników w 2015 roku około 600 tys. wykonywało pracę nielegalnie. Dlatego do krajowej kasy nie wpłynęło 6 miliardów złotych.

Dużym problemem rynku pracy jest unikanie przez pracodawców umów o pracę. Za to chętnie zastępują je umowami cywilnoprawnymi, czyli tzw. śmieciówkami. Takich przypadków, gdzie była umowa śmieciowa, a powinien być stosunek pracy oparty o umowę o pracę było ponad 8 tys.

Szara strefa ma się dobrze…

Cudzoziemcy to, jak wynika z raportu za 2015 rok spora grupa osób pracujących bez umów. W naszym kraju pracują „na czarno” obywatele z ok. 30 krajów. Jednak największą grupą stanowią nasi sąsiedzi z Ukrainy. Łącznie nielegalnie pracujących w naszych granicach zanotowano na razie 1,2 tys. obcokrajowców.

Wcale nie jest lepiej jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa.
Inspektorzy przeprowadzili ok. 34 tys. kontroli pod tym kątem. Państwowa Inspekcja Pracy zanotowała 2024 wypadki podczas wykonywania pracy. 2301 osób zostało poszkodowanych w wyniku tych wypadków. W tym 272 osoby w wyniku tych wypadków poniosło śmierć. Ciężkich obrażeń ciała doznało 709 osób.

Zdaniem Głównego Inspektora Pracy nie jest dobrze, jednak sytuację tę można poprawić. To jednak wymagałoby zwiększenia uprawnień inspektorów PIP. Poza tym wskazał on także na potrzebę nowelizacji przepisów Kodeksu Pracy, a także innych przepisów, które regulują polski rynek pracy. Nie może być przepisów, które wzbudzają wątpliwości lub różne interpretacje, które potem są wykorzystywane przez pracodawców, by uniknąć ewentualnej odpowiedzialności za  zaniedbania i nieprzestrzeganie warunków bezpieczeństwa i higieny pracy.

Co dalej?

Sprawozdanie Głównego Inspektora Pracy pokazuje największe patologie, z którymi borykają się pracownicy. Jak pokazuje życie, rynek pracy potrzebuje zmian, które wyeliminują grzechy pracodawców, którzy muszą sobie zdawać sprawę i być pewni, że jeśli łamią w jakikolwiek sposób prawa pracownicze, spotka ich za to nieuchronna i jakże ważne-dotkliwa kara. Tylko takie podejście jest w stanie zmienić nierówną przecież walkę pracownika- wyrobnika i często niewolnika z wielkimi firmami, korporacjami, a także z tymi małymi, ale nieuczciwymi przedsiębiorstwami. Tylko kary mogą odstraszyć skutecznie oszustów i osób, które za nic mają prawa pracowników, a także bezpieczeństwo i higienę pracy. Tylko bowiem dotkliwe kary i ich nieuchronność może odstraszyć nieuczciwych pracodawców. Póki to się nie stanie rynek pracy nadal będzie rynkiem pracodawców, którzy dyktują warunki. Na szczęście, już zaczyna się słyszeć informacje, z których jasno wynika, że coraz większy problem mają firmy ze znalezieniem osób chętnych do pracy. To raczej nie dziwi biorąc pod uwagę fakt, że portale z ogłoszeniami o pracę zalany jest wręcz umowami o pracę z ofertą zarabiania najniższej krajowej lub nieco lepszy zarobek na umowie zlecenie. Jeśli pracodawcy nadal będą widzieć w zatrudnianiu na umowę o pracę z godnym wynagrodzeniem tylko koszty, to niedługo całe zarządy firm będą same pracowały na sukces lub pewniej na upadek tej, czy innej firmy. Dlaczego nadal pracownik to zło konieczne, skoro pracuje dla firmy, wykonuje masę obowiązków i dzięki temu forma prosperuje? Na to pytanie powinni sobie odpowiedzieć ci pracodawcy, którzy łamią prawa pracownicze. Na szczęście PIP zapowiada, że w tym roku planuje kolejne kontrole i inspektorzy nie będą mieli litości. Strzeżcie się więc wyrodni pracodawcy, urzędnicy Państwowej Inspekcji Pracy nadchodzą uzbrojeni w paragrafy, kary finansowe i współpracę z Urzędami Skarbowymi, Urzędami Kontroli Skarbowej, a także z wydziałem przestępstw gospodarczych policji. W tym roku mogą zapukać właśnie do Twojego zakładu pracy, czas więc na poprawę tego, co wymaga poprawy. I czas na rachunek sumienia, ze szczerym postanowieniem poprawy i zmianami. Najlepiej od zaraz.

JH

One Response

  1. to niech oszołomy zmniejsza koszty zatrudnienia to pracodawcy z radością będa płacić mały zus i podatek. A tak to pracodawca jest traktowany z góry jako zło konieczne i wszyscy mają go w duu….pie.

    Urząd skarbowy w kołobrzegu jest bez litosny a ten naczelnik Andrzej Zieliński bez duszna bestia co ma pensje pracowników głęboko w du…pie dla niego liczą się słupki w stystykach i jak ma zająć to zajmuje i nie zwolni na wynagrodzenia dla pracowników. na początek państwo prawa i sprawiedliwości powinni zrobić porządek z tymi oprawcami jak Andrzej Zieliński naczelnik Urzędu skarbowego w Kołobrzegu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *