felietony Historia z życia wzięta

Dzisiaj ogólnopolski dzień bez diety, czyli tłusty czwartek ;)

fot. www.rgbstock.com

Wcale nie są duże, ale jak dużo radości sprawiają. Mowa o dzisiejszych mistrzach ceremonii kulinarnej, czyli o pączkach. A więc te z lukrem, który niczym Niagara po nich sobie spływa. Te z marmoladą, a może z czekoladą, budyniem, a może z nadzieniem tak delikatnym, jak płatki róż ( jakby ktoś nie wiedział o nadzieniu różanym myślę).  Choć trzeba przyznać zupełnie uczciwie, że i faworki też mają coś dzisiaj do powiedzenia w sprawie właśnie jedzenia 😉

Dzisiaj można powiedzieć jest ogólnopolski dzień bez diety, czyli tłusty czwartek. Dzisiaj więc dietom, sałacie, kiełkom, pszenicy i czemu tam jeszcze mówimy stanowcze “nie”! Dzisiaj jest jedyny taki dzień w roku, kiedy możemy, a nawet musimy kultywować tę jakże smaczną ( i niezdrową 😉 ) tradycję. Bo tradycja jest częścią naszej tożsamości, a o tożsamość należy dbać i koniec i kropka! Podobno przeciętny Polak (a wiemy, że takich w naszym pięknym kraju nie ma zwyczajnie 😉 ) zje 2,5 pączka. No sorry, ale ja do przeciętniaków nie należę i tak z 4 to na pewno znikną przeze mnie z tego świata, jakkolwiek złowieszczo by to nie zabrzmiało 😉

Dzisiaj przeczytałam, że jedzenie pączków właśnie dzisiaj ma gwarantować udaną i dostatnią resztę tego roku. Nie wiedziałam o tym, ale że jestem osobą elastyczną, więc z 4 pączków potarguję na 5 albo szczęśliwą 7 😉 Jeśli bowiem zjedzenie pączków ma mi zagwarantować udaną resztę tego roku, a przecież sporo go jeszcze zostało w  tym roku, to grzech nie powalczyć pączkami o swoją lepszą przyszłość, choćby tę najbliższą, tę w tym roku 😉

Co wiemy o pączkach, oprócz tego, że jeden ma ok. 350-400 kalorii? Taki statystyczny pączek waży od 55 do 80 g. Otóż pączki tradycyjne smaży się na smalcu. Cukiernicy uważają, że idealny pączek powinien starczyć na 3 kęsy. Idealną temperaturą do smażenia jest ponoć 180 stopni. Śląskie pączki to kreple. Ciekawe, czy tak samo wyglądają i smakują, jak te ogólnopolskie 😉 Pierwsze polskie pączki podawano na wytrawnie. Robiono je z ciasta chlebowego i słoniny. W Polsce zjadamy tego dnia 100 mln tych okrągłych i kalorycznych kulek. To całkiem niezły wynik. Cieszę się, że mam w tym swój udział. W tym jakże wyjątkowym dniu, kiedy Polaków dzieli niemal wszystko, chociaż mały pączek nas łączy w pysznym i kalorycznym smaku 😉 No niechby ktoś spróbował wykorzystać słodkiego malucha do walki politycznej, to by był skandal dopiero. Na szczęście jeszcze nikt na to nie wpadł. Jest szansa, że tak zostanie do końca tego dnia. Ja też nie wpadnę na pomysł i nie napiszę Państwu, ile to razy trzeba obiec swój blok z psem, żeby zgubić te 350-400 kalorii pomnożonych przez liczbę pączków. O nie, nie dam się skusić i nie będę ani sobie, ani nikomu innemu psuła dziś humoru. Dzisiaj niech szaleją endorfiny w naszych organizmach! Dzisiaj jest dzień bez diet i tego się trzymajmy! Nie dam się złamać. Innym też nie radzę. Nie jesteśmy kotami, 9. żyć nie mamy, więc warto brać z życia pełnymi garściami. Dzisiaj w menu pączki w każdej postaci i z każdym najbardziej wydziwionym nadzieniem, pyszne i chrupiące faworki i wszytko, co je przypomina. Dzisiaj więc z życia pełnymi garściami cała Polska niech bierze pączki. O powrocie do diety sałatowo- kiełkowo-pszennej pomyślimy jutro… Dzisiaj niech pączkowa rozpusta trwa! Ku chwale tradycji ! Rzecz jasna 😉

JH

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *