felietony Historia z życia wzięta

Uwaga! Specjaliści od szyfrowania informacji wzięli się za deszyfryzację pism z ZUS!

Z przymrużeniem oka 😉 

Wygląda na to, że wielkimi krokami zbliża się koniec świata. Skąd wiem? Właśnie gruchnęła w Polsce informacja, że język pism od Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w końcu będzie bardziej zrozumiały! Jeśli dożyliśmy takich czasów, to myślę, że spokojnie można brać duży kredyt i wyjeżdżać do ciepłych krajów, bo koniec świata jest bliski 😉

Ileż to razy człowiek dostawał pismo z ZUS i się zastanawiał, gdzie tych urzędników uczyli pisać i na jakiej planecie? Jakby prościej się nie dało. Okazuje się, że musiały lata upłynąć, by król ZUS zrozumiał, że musi uczłowieczyć ten język skostniały niczym mumia prosto z Egiptu. Ileż to osób czytało po kilka razy takie pisma i dalej była pustka w głowie? Niejedna osoba zastanawiała się, jak to możliwe, że wszyscy mówimy i piszemy w języku polskim, a mimo tego nie rozumiemy się? Możliwe, możliwe. W naszym pięknym kraju wszystko jest możliwe. Od tego, żeby nie rozumieć jest właśnie język urzędowy, którym posługują się też sędziowie, prokuratorzy i adwokaci. Jak już w jakiejś firmie jest kryzys takim niezrozumiałym językiem zaczynają też mówić rzecznicy prasowi. Taka sytuacja 😉

Ja się zastanawiam, ilu to znanych językoznawców pracowało w pocie czoła i liter nad tym, by język zusowskich pism był normalniejszy, mniej zbiurokratyzowany,a  przez to bardziej zrozumiały dla przeciętnego człowieka? No i kto za te konsultacje zapłaci? Mam nadzieję, że jeśli już naprawdę konsultacje były niezbędne to przynajmniej w jakiejś atrakcyjnej, promocyjnej cenie były. Inaczej szkoda naszych pieniędzy…

Kolejny więc sukces odtrąbił w ostatnim czasie nasz ZUSik. Oto urzędnicy postanowili, że będą się posługiwali prostszym językiem w oficjalnych pismach kierowanych do swoich petentów. Jupi! Jest więc szansa, że w końcu zrozumiemy zaszyfrowane informacje. Skąd ta zmiana?

– Zatrudniliśmy specjalistów od szyfrowania informacji. – mówi z nieukrywaną dumą Radosław Milczarski z biura prasowego ZUS. Jak się dowiedzieliśmy polskie służby specjalne sięgnęły do potomków osób, które rozpracowały Enigmę! Na razie nie wiadomo, ile będzie ta deszyfryzacja urzędniczego niezrozumiałego często bełkotu urzędniczego kosztowała, ale jest szansa, że Polska może dostanie na to unijną dotację z programu ” Język polski bardziej zrozumiały, czyli jak zapobiec izolacji językowej nadzwyczajnej kasy urzędniczej”. Do zgarnięcia jest niemal 1,2 mln zł. Jest o co walczyć. Może akurat się uda.

Trzeba przyznać, że ZUS mierzy wysoko. Poprzeczka postawiona jest, moim zdaniem, aż nader wysoko. Dlaczego? Po tylu latach zaniedbań komunikacyjnych z petentami ZUS-u nagle przedstawiciele tej instytucji dostali tak długo wyczekiwanego olśnienia. Stwierdzili, że chcą, aby ich pisma były ZROZUMIAŁE. Niewiarygodne, trzeba przyznać. Tym bardziej, że nie zrobię niestety przełomowego odkrycia, jak stwierdzę, że komunikacja po to właśnie jest, by się ludzie porozumiewali i właśnie rozumieli. No, ale nie czepiajmy się szczegółów. Niektóre oczywiste oczywistości do pewnych jednostek dochodzą wcześniej, a do innych zdecydowanie później. Do ZUS-u te stare, ale jakże odświeżone rewelacje przyszły zaledwie kilkanaście lat później. Nie ukrywajmy. Mogło być znacznie, znacznie gorzej lub raczej znacznie, znacznie dłużej…

Od teraz ma być podobno krótko, zwięźle i na temat- tak zapowiedział radosny Radosław Milczarski z biura prasowego ZUS.

– Wszystkie pisma będą pisane przez pracowników tak jakby własnymi słowami. Bez odwoływania się do wielu ustaw – ogłosił człowiek ZUS-u. Podobno tak samo “krótko, zwięźle i na temat” ma być z formularzami ZUS.

Ba! To nie koniec epokowych zmian! Idzie wiosna, więc formularze zostaną odchudzone o niektóre kolumny, a także kategorie. To z kolei ma doprowadzić do tego, że dzięki temu formularze takie będą czytelniejsze.

Na razie ten jakże rewolucyjny pomysł został wprowadzony zaledwie w 3 filiach zusowskich, a więc w Jaśle, Toruniu i w Warszawie. Jeśli pilotażowe programy okażą się hitami, ZUS zapowiada kontynuację tej “językowej rewolucji”.

Jak podano do publicznej informacji zusowcy pracowali nad uproszczeniem swoich pism z ekspertami z
Pracowni Prostej Polszczyzny Uniwersytetu Wrocławskiego i fachowcami od szyfrowania, którzy w linii prostej są potomkami Polaków, którzy odczytali Enigmę w czasach II wojny światowej, jednak ich dane nie zostały ujawnione. Podobno dla ich dobra, ale ja uważam, że raczej dla dobra króla ZUS-a.

Łączony zespół pracowników Zakładu Utylizacji Szmalu i  Pracowni Prostej Polszczyzny Uniwersytetu Wrocławskiego opracował również podstawowe zasady komunikacji, które mają obowiązywać wszystkich pracowników ZUS-u. Jak pracownicy tego zakładu sobie z tym poradzą? Czy mają jakieś obawy? Zapytaliśmy typowej (anonimowej) pani z okienka. Oto, co usłyszeliśmy:

– Nie wiem, nie wiem. Dla mnie to jest bardzo trudne. Gdy kilkanaście lat temu zaczynałam pracę w ZUS-ie to starsze koleżanki długo musiały mnie uczyć języka zakładu, a teraz mam się oduczyć? – pyta widocznie zdenerwowana urzędniczka. I dodaje: – Umie pani coś zobaczyć i potem to samo odzobaczyć?- pyta kąśliwie. – Nie- odpowiadam i odchodząc w stronę zachodzącego słońca nad Kołobrzegiem już wiem, jak się uda to sztandarowe zusowskie “krótko, zwięźle i na temat”… Szkoda, szkoda. Szkoda tylko tych potomków ludzi, którzy ujarzmili Enigmę. To Polacy z Enigmą dali radę, a z ZUS-em jednak niekoniecznie…

Czekamy na kolejne spektakularne doniesienia ze świata króla ZUS-a. Coś czuję, że to nie koniec “dobrych zmian”…

PS Tylko wynajęcie potomków osób, które przyczyniły się do złamania szyfru Enigmy i wypowiedź pani z okienka została zmyślona na potrzeby tekstu. Za wymyślone kwestie nie przepraszamy i nie obiecujemy poprawy 😉 Takie zabiegi mogą się powtórzyć w przyszłości…
JH 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *