felietony Historia z życia wzięta

Proszę czytać!  (Nie) sprawiedliwy sąd idzie!  

Czarna seria. Tak w telegraficznym skrócie można podsumować to, co dzieje się ostatnio w polskim sądownictwie. Począwszy od skandalicznej decyzji sądu tylko o dozorze policyjnym i poręczeniu majątkowym (w kwocie 300 tys. zł) dla człowieka o pseudonimie przestępczo- artystycznym „Hoss”, który podobno jest pomysłodawcą siatki przestępczej, która oszukiwała starsze osoby metodą „na wnuczka”. Ciekawy, a może raczej niezwykły w tej historii jest fakt, że przy poręczeniu majątkowym w wysokości 500 tys. zł i dozorze policyjnym już raz ten człowiek uciekł organom ścigania. Faktycznie, trzeba było poradzić się wróża Macieja, żeby przewidzieć, że ponownie podejrzany będzie próbował zbiec. Kpina. Czasami się zastanawiam, czy sędziowie w ogóle myślą? Coś, co jest dla zwykłego człowieka oczywiste,  często dla nich- sędziów jest, jak pokazuje samo życie, abstrakcją w czystej postaci. To zupełnie tak, jak w podstawowej matematyce niemal dla każdego Polaka 2 +2 = 4, a dla niektórych sędziów nadal jest to równanie bez oczywiście oczywistego wyniku. Ciekawa jestem,  czy i ewentualnie jakie  konsekwencje służbowe poniesie sędzia, który taką kuriozalną i bezpodstawną decyzję podjął? Jak musieli czuć się zarówno polscy policjanci, jak i ci zagraniczni, którzy niemal 1,5 roku szukali oszusta? Zawiedzenie to z pewnością mało powiedziane. Zazwyczaj areszt tymczasowy jest stosowany jako środek zapobiegawczy w sytuacji: a) gdy są mocne dowody świadczące o winie podejrzanego, b) gdy przestępstwo, którego rzekomo dopuścił się podejrzany jest zagrożone wysoką karą, c) gdy działania podejrzanego doprowadziły do tego, że jest wielu poszkodowanych i ich domniemane straty są znacznej wartości, d) gdy zachodzi podejrzenie mataczenia w sprawie i zachodzi podejrzenie ucieczki przed wymiarem sprawiedliwości.

 

W przypadku więc Hossa zachodziły dokładnie wszystkie przesłanki, które uzasadniały jedynie słuszną decyzję o zastosowaniu w jego przypadku aresztu tymczasowego. Brawo dla sędziego! To nie lada jednak sztuka, żeby jedną bzdurną decyzją wypuścić przestępcę, który już raz uciekł wymiarowi sprawiedliwości i którego szukali śledczy z całej Europy. Nie ma jak profesjonalizm przy podejmowaniu takich oczywistych dla reszty świata decyzji. Nie ma co, sędzia na pewno przejdzie do historii sądownictwa, a konkretniej niechlubnej historii wpadek sądownictwa. Sędzia wypuścił Hossa, a „nadzwyczajna kasta ludzi” (jak powiedziała sędzia NSA Irena Kamińska podczas Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów Polskich w Warszawie o tychże przedstawicielach tego zawodu w naszym kraju!) za to teraz przeżywa istną bessę 😉

 

Co tu dużo mówić, nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać słuchając doniesień o ostatnich  „wyczynach” na skalę europejską, a może nawet światową naszych sędziów z “nadzwyczajnej kasty ludzi”.

 

Zostawmy jednak Hossa. Nie tylko dzięki niemu stan sędziowski w naszym kraju stał się pośmiewiskiem dla wielu Polaków. Jak inaczej bowiem ma zareagować przeciętny obywatel, który raz za razem słyszy w mediach ogólnopolskich, że sędzia ukradł gdzieś tam w Polsce kilkanaście pendrive’ów ? Ja rozumiem, że być może zabrakło mu takiego pendrive’a  w pracy, ale wystarczyło złożyć zapotrzebowanie na taki sprzęt, a nie od razu kraść. Fakt faktem, ze zanim zapotrzebowanie zostałoby zgodnie z procedurami w sądzie zrealizowane, to więcej czasu by minęło, nim sprzęt trafiłby do zainteresowanego sędziego. Najwidoczniej była to tzw. nagła potrzeba. Sędzia stwierdził, że potrzebuje. Przypomniał sobie, że ma „immuniunium” (jak kiedyś w skeczu powiedział Grzegorz Halama), poszedł do sklepu i sobie wziął kilkanaście sztuk. Z „immuniunium” co mu zrobią, no co? Pogadali w telewizji trochę, trochę się pośmiali, nic złego się nie stało przecież. Przecież kolega sędzia, do którego ewentualnie sprawa trafi nie zasądzi wysokiej kary (jak już ewentualnie pozbawią podejrzanego sędziego immunitetu), bo przecież niska szkodliwość czynu jest. Prezes sądu, kolega Zenobiusz też nie pozwoli skrzywdzić podwładnego, ale jakże przecież we wszystkim uległego, to przecież też się liczy, prawda?

 

Jakby tego wszystkiego było mało kolejny sędzia nie chciał być gorszy od swoich kolegów i zapragnął być na ustach wszystkich w kraju. W myśl zasady – nieważne, jak mówią, byleby w ogóle mówili. Jak pomyślał, tak i zrobił. Poszedł do sklepu i… ukradł wiertarkę za 95 zł. Przecież, aby kradzież była uznana za przestępstwo to za ile trzeba ukraść? Nikt lepiej tego od jaśnie pana sędziego nie wie. On wie, że wartość skradzionego towaru od 2016 roku musi przekroczyć 462,50 zł. A wykroczenie to przecież tylko wykroczenie, a wiertarka była mu potrzebna. Szykuje się przecież już w marcu z żoną do remontu mieszkania, a jak wszyscy wiedzą wiosna to idealny wręcz czas na remonty. I o co tyle krzyku? O jakąś wiertarkę i to z dolnej cenowej półki? Żeby to była wiertarka renomowanej marki, to jeszcze pewnie by zrozumiał, o co tyle krzyku, ale jakaś z promocji podrzędna wiertarka? Pan sędzia pewnie nie rozumie, dlaczego taki szum medialny wokół jego wyjścia na zakupy się zrobił. Może mu żona wytłumaczy albo któryś z kolegów z pracy. Może w końcu zrozumie o co chodzi…Choć nie założyłabym się, czy jednak zrozumie 😉

 

Po tych zakupowych wpadkach sędziów teraz większość Polaków się pewnie zastanawia, co się dzieje? Czy sędziowie za mało zarabiają? A może te 10- 15 tysięcy złotych brutto miesięcznie to jednak dla nich za mało? Oczywiście strzelam z tą kwotą wynagrodzeń sędziów, bo ich oświadczenia majątkowe dopiero od tego roku będą, oby jak najszybciej, jawne i publikowane. Nie rozumiem, dlaczego wcześniej, skoro sędziowie to urzędnicy publiczni, nie publikowali do tej pory swoich tajnych oświadczeń majątkowych. Na szczęście to się zmieni i w końcu ich zarobki będą jawne i transparentne. Bo to nie jest „nadzwyczajna kasta ludzi”, jak niektórzy z nich o sobie myślą. Pomyliło im się całkowicie. Najwidoczniej niektórzy umysłowo i mentalnie jeszcze tkwią w poprzednim systemie komunistycznym. Nie zauważyli chyba, że zmienił się nam ustrój, a władza sądownicza niczym nie różni się od tej ustawodawczej i wykonawczej, gdzie jawność oświadczeń majątkowych od dawna obowiązuje. Może dlatego nadal uważają, że są  nietykalni i nieomylni? A może dlatego właśnie są nieszanowani i często uważani przez Polaków za niesprawiedliwych? Może dlatego część społeczeństwa polskiego uważa tę jakże “nadzwyczajną kastę” za oderwaną od rzeczywistości i mającą niewiele wspólnego ze sprawiedliwością społeczną? Może właśnie dlatego.

 

Sędziowie zapominają także, że podstawą naszego ustroju jest równość wobec prawa. Skoro więc posłowie, senatorowie, radni ujawniają swoje oświadczenia majątkowe, dlaczego sędziów miałby ten obowiązek ominąć? Nie widzę, nawet najmniejszego powodu by tak się stało. Oczywiście niektórzy sędziowie sprytnie obeszli obowiązek ujawniania swoich majątków i dopiero w 2018 roku poznamy ich dochody. Iście kunktatorskie działania, które pokazują gdzie dokładnie nadzwyczajna kasta sędziowska ma przepisy prawne. To przerażająco porażające, ale jakże wiele mówi nam o tej „nadzwyczajnej kaście ludzi”. Ewidentnie potrzebne są zmiany. Społeczeństwo też nie jest ślepe, w odróżnieniu od temidy i widzi, co się dzieje. Potrzebna jest gruntowna zmiana przepisów, wprowadzenie odpowiedzialności za błędy sędziów, jawność ich majątków, inne regulacje prawne powiązane z moralnym odrodzeniem tej jakże wysokiej, a jednocześnie jakże często niesprawiedliwej kasty. Nie bez powodu mówi się, że „sąd jest wysoki, a nie sprawiedliwy”. Czas najwyższy, by obywatele czuli, że jak mają problem i wszystkie inne możliwe rozwiązania zawiodły, to właśnie pójście do sądu z jakąś sprawą gwarantuje nam rzetelny proces i chociaż w miarę sprawiedliwy wyrok.

 

Na „sprawiedliwość” przez wielkie „S” na pewno mogła liczyć niepełnosprawna intelektualnie kobieta z Koszalina, która została ukarana za kradzież dwóch cukierków, których wartość wyceniono na uwaga: 60 groszy! To niewiarygodne, że w sytuacji, gdy kobieta boryka się z problemami zdrowotnymi sąd zaocznie skazał ją i uznał za winną. Sąd wyrokiem nakazowym uznał obwinioną za winną popełnienia wykroczenia i wymierzył karę 1 miesiąca ograniczenia wolności w wymiarze 20 godzin. Ciekawe, czy równie szybko zadziałają sądy w przypadku tych trzech przedstawicieli „nadzwyczajnej kasty ludzi”, których przywołałam kilka linijek wcześniej. Czy sądy i w ich przypadkach będą równie sprawiedliwe i szybko rozpatrzą sprawę? Liczę, że sędziami zajmie się także organ dyscyplinarny, że zostaną wyciągnięte wobec nich surowe konsekwencje służbowe. Czekam z niecierpliwością, aż sprawiedliwości (w końcu) stanie się zadość. Aż winni zostaną ukarani, aż ci, którzy powinni stać na straży sprawiedliwości odpowiedzą za kompromitację swojej jaśnie kasty wyjątkowej sędziowskiej i wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju. Mam nadzieję, że dla przykładu sędziowie zostaną ukarani i że kara będzie surowa. Od osób, które pracują w policji, w prokuraturach, czy sądach wymagamy więcej, niż od biednego zwykłego Kowalskiego. To ta rzesza pracowników organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości powinna świecić przykładem. Do takiej pracy powinny mieć dostęp tylko ściśle wyselekcjonowane osoby, które nie tylko mają specjalistyczną wiedzę i legitymują się odpowiednim wykształceniem, ale też takie, które mają specjalne predyspozycje charakterologiczne, psychologiczne i psychospołeczne. To powinny być osoby o nieposzlakowanej opinii, które cechuje: uczciwość, rzetelność, czy poczucie sprawiedliwości.

 

Rzecznik Praw Obywatelskich w całym kraju bada około 100 przypadków osób niepełnosprawnych umysłowo lub chorych psychicznie, które przebywają w jednostkach penitencjarnych. Jak mogło dojść do takiej sytuacji, że osoby które potrzebują pomocy medycznej trafiły do więzień? Wiem! To decyzje tych “najzdolniejszych” przedstawicieli “nadzwyczajnej kasty ludzi”! Inaczej być nie może …

JH

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o