felietony Historia z życia wzięta

ZUS chce zmniejszyć biurokrację, mają zyskać petenci

Pani z okienka wyda nam zaświadczenie o niezaleganiu z opłacaniem składek ZUS. I zrobi to bez wypisywania specjalnego wniosku. Niemożliwe? A jednak.  Tak właśnie ma być w oddziałach ZUS w całym kraju. To efekt walki ZUS-u z biurokracją, która rozpanoszyła się do niebotycznych i często kuriozalnych rozmiarów. 

 

Złośliwi o Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych mówią Zakład Utylizacji Szmalu. Podobno jest demokracja, więc każdy może mówić co chce. Oczywiście w ramach obowiązującego prawa.

Wielki król ZUS.  Oprócz tego, że często jest bohaterem kabaretowych skeczy, to i przy innych okazjach o nim słyszymy. Najczęściej jednak słyszymy o nim przy okazji rozmów na temat rent i emerytur. Zdarza się, że ta instytucja jest bohaterem niezbyt chlubnych historii, gdy na przykład zabiera świadczenie rentowe młodej kobiecie, która w wyniku choroby nowotworowej straciła nogę i samotnie wychowuje córeczkę. Wtedy taką historię pokazują media w całej Polsce. Wtedy też Polacy pałają skrajnymi emocjami do tej instytucji. Ktoś kiedyś powiedział, że nie jest ważne, czy mówią dobrze, czy mówią źle, ale ważne jest, żeby dobrze wymawiali nazwisko lub w tym wypadku nazwę zakładu państwowego. Wątpliwa to jednak pociecha. Z czym się Państwu kojarzy ZUS? Mi jednak z kolejkami, z godzinami spędzonymi, by załatwić jakiś dokument. I pewnie nie jestem w tym skojarzeniu taka zupełnie osamotniona. Teraz ZUS chwali się, że zamiast specjalnego wniosku, który jeszcze do niedawna należało wypełnić, by doczekać się jakiegoś zaświadczenia, teraz wystarczy poprosić o takie zaświadczenie panią w okienku. I już. Gotowe, dostaniemy od ręki. Niesamowite. Po prostu zwala z nóg.  Nie wiem, jak teraz żyć z tą wiedzą 😉 Szok, po prostu szok. 

Rozbraja mnie taki sukces ZUS-u. Ciekawe, ile musiał ten państwowy ubezpieczyciel wydać zarządzeń, ile zdobyć ekspertyz biegłych w tej sprawie, żeby dojść do wniosku, że jednak obejdzie się przy niektórych zaświadczeniach bez wypełnionego skrupulatnie wniosku…Odpowiedź pozostawiam swojej i Państwa wyobraźni i przyznam, że czasem lepiej za dużo nie wiedzieć. Mniej głowa wtedy boli 😉

 

To ja myślałam, że skoro ZUS chce pochwalić się sukcesem, to nie wiem, ogłosi, że starczy mu środków na wypłacenie w tym roku wszystkich świadczeń, w tym też rent i emerytur. To byłby realny sukces. Ale na urzędników tej instytucji można liczyć. Zawsze, no prawie zawsze. I tym razem ZUS nie zawiódł. Żeby ogłaszać, że petenci dostaną jeden świstek z zaświadczeniem bez wypełniania innego świstka z wnioskiem o ten pierwszy świstek? Naprawdę? To faktycznie trąci polityką sukcesu tak typową jednak dla ZUS-u. Czy aby na pewno szybciej będziemy obsłużeni w ZUS-ie bez tego jednego wniosku w zębach? Czy pani z okienka ZUS-owskiego poradzi sobie z wydaniem jakiegokolwiek zaświadczenia bez wniosku o jego wydanie? Czy może jednak z przyzwyczajenia będzie warczeć w specyficzny sposób, zapomni o nowych ustaleniach z góry i będzie go żądała od biednego petenta? Ja nie wiem, ale znany z “oszczędzania”  i “racjonalnego wydatkowania” naszych pieniędzy ZUS (który wydał  ok. 280 tys. zł na swój prezent z okazji 80-lecia istnienia ZUS-u w Polsce na ok. 25-minutowy filmik o swojej historii w 2015 roku !) powinien może zrobić jakieś szkolenie dla swoich pracowników, najlepiej w ciepłych krajach, bo tam mają jednak najbardziej przyjazny klimat, nie to, co u nas (Sorry, taki mamy klimat!) i wysłać rzesze, tysiące swoich pań z okienek na szkolenie pod tytułem  “Jak wydać zaświadczenie bez wniosku o jego wydanie i nie zwariować. Radzenie sobie ze skrajnymi emocjami w pracy”.  Jak można teraz te wszystkie biedne, wystraszone kobiety z okienek tak z tym wszystkim zostawić? Jak one sobie poradzą z takim stresem permanentnym? Nie wiem, nie wiem. Obawiam się, że może dojść do zamieszek.  Może któraś z pań z okienka nie wytrzyma presji, bo w końcu tyle lat żądała prawidłowo wypełnionego wniosku o zaświadczenie, a teraz ma nagle o tym zapomnieć, przecież to już część jej osobowości, część jej samej i rzuci agresywnie długopisem w petenta? Czy ktoś się nad tym zastanowił, przemyślał wszystkie konsekwencje? Nie sądzę. Nie sądzę też, aby urzędnicy ZUS-u zanim wprowadzili te jakże rewolucyjne zmiany zastanowili się, czy faktycznie petenci ubezpieczyciela państwowego na tym faktycznie skorzystają? Czy istnieją fachowe wyliczenia, które pokazują dobitnie, że petent bez wniosku zostanie, na przykład o 3 sekundy szybciej obsłużony, niż gdy chciał zaświadczenie i musiał wypełniać specjalny wniosek? Nie udało nam się dotrzeć do takich fachowych wyliczeń. Nie wiem, ale mam wrażenie, że są ukrywane. A może ich zwyczajnie nie ma? A może dopiero będą robione, bo zakład musiał na szybko pochwalić się jakimś sukcesem, więc nie było czasu na merytoryczne przygotowania do tego jakże innowacyjnego rozwiązania? Tego też rzecznik ZUS-u w oficjalnych wypowiedziach nie ujawnił. Nawet się nie zająknął. Ogłosił sukces i tyle. A Ty sobie radź człowieku z tym sukcesem bez psychologa i terapeuty. Sam zrozum i przetraw te wszystkie zmiany. Sam.

Na czym konkretnie będą polegały zmiany w obsłudze petentów? Jakim cudem ma być mniej biurokracji?

– Pracownik obsługi sam dopyta o szczegóły, które będą potrzebne do wystawienia zaświadczenia. Następnie złoży elektroniczny wniosek w systemie informatycznym ZUS. W ten sposób można uzyskać 27 rodzajów zaświadczeń – wyliczył z nieukrywaną dumą Wojciech Andrusiewicz, rzecznik Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

 Oczywiście ten, jak już wykazaliśmy, spektakularny sukces ma też swoje granice. Okazuje się, że po uzyskaniu danych do wniosku, petent musi sprawdzić, czy są one prawidłowe.  I wniosek jednak będzie nadal bohaterem wyjść do ZUS-u, tyle, że to pani z okienka po uzyskaniu kilku naszych danych wystąpi automatycznie i pobierze dane z systemu ubezpieczyciela. Potem wydrukuje gotowy wniosek wraz z danymi petenta i poda mu go do podpisu. Podobno pobieranie danych z systemu ZUS pozwoli uniknąć błędów przy wypełnianiu formularzy. Podobno. 

A więc finalnie pracownik ZUS wydrukuje wniosek i poda go do podpisu zainteresowanej osobie.  – Jeśli to możliwe, od razu wyda zaświadczenie, które potrzebuje petent – zapewnił Wojciech Andrusiewicz, rzecznik ZUS. W kwestii zaoszczędzonego czasu na tym “uproszczeniu” procedur jednak rzecznik się nie wypowiedział. Nie ma też badań, wyliczeń, ekspertyz, czy naprawdę podanie informacji do wniosku pani z okienka, zaciągnięcie danych z systemu, wydrukowanie wniosku, podanie go do sprawdzenia i finalne podpisanie dokumentu zajmuje faktycznie mniej czasu, niż tradycyjne wypełnienie formularza przez petenta przed podejściem do okienka. Szkoda, bo nie mamy porównania. Na pewno takie porównanie by uzmysłowiło pewne rzeczy. A tak nie wiemy, czy zaoszczędzamy czas przy okienku, czy jednak niekoniecznie.

Jakie zaświadczenia można w ten jakże uproszczony sposób uzyskać? Paleta tych “uprzywilejowanych” zaświadczeń jest dość szeroka:

  • zaświadczenie o niezaleganiu w opłacaniu składek,
  • zaświadczenie o  zgłoszeniu do ubezpieczeń społecznych i ubezpieczenia zdrowotnego,
  • zaświadczenie o okresach pracy w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze,
  • zaświadczenie o wysokości pobieranego świadczenia finansowego z ZUS-u.

Proszę pamiętać, że jeśli ktoś nie musi i nie chce mieć wątpliwej przyjemności i stać w kolejce w ZUS-ie może złożyć jakikolwiek wniosek drogą elektroniczną, przez internet. Służy do tego specjalna Platforma Usług Elektronicznych ZUS. Pamiętać jedynie należy, że aby z niej korzystać trzeba sobie założyć na niej indywidualny profil.

Po tym spektakularnym sukcesie i wycofaniu wniosków o różne zaświadczenia, przynajmniej z jednej strony okienka (od strony petenta) czekamy w napięciu na kolejne tak spektakularne sukcesy.  Osobiście nie mogę się doczekać 😉 To dopiero będą emocje…

JH 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *